|
Archiwum konferencji
EUCHARYSTIA W ŚWIETLE SŁOWA BOŻEGO
W naszych rozważaniach mówimy o Passze. Passze starej i nowej. Jak zobaczyliśmy wcześniej mają one kilka wspólnych elementów. Jednym z nich jest to, że zarówno Pascha, jak i Eucharystia są ucztą. Dość obszernie mówiliśmy o tym jak wygląda tradycyjna Pascha żydowska i jakie posiłki podczas niej się spożywa.
A jak jest z Eucharystią? Eucharystia, jako nowa uczta paschalna, jest ucztą odbywającą się przy dwóch stołach. Przy jednym z nich karmimy się słowem Bożym, przy drugim zaś Ciałem i Krwią Chrystusa. W takim razie, aby choć trochę dotrzeć do istoty tego, co dokonuje się podczas Eucharystii spróbujemy teraz popatrzeć na te pokarmy pod kątem ich biblijnego znaczenia. Postaramy się zrozumieć ich znaczenie w związku z tym, czego na ich temat uczy Pismo Święte. Zatrzymajmy się więc najpierw nad pierwszym elementem Eucharystii, jakim jest słowo Boże.
W Biblii, kiedy jest mowa o słowie, to nie jest to mowa dotycząca czegoś, co ma jakieś znaczenie w sensie gramatycznym, co stanowi tylko i wyłącznie część zdania. W Biblii słowo odnoszące się do czegoś oznacza istotę tej rzeczy czy osoby, to, co pozwala ją dogłębnie poznać, a nawet w pewien sposób doświadczyć. Dlatego też człowiek, który prawdziwie słucha Boga zostaje dotknięty Jego mocą. Przyjęte zaś słowo nie przestaje działać, gdy kończy się je słuchać, lecz jest bodźcem do dalszego działania. Kształtuje życie słuchającego. Jest ono słowem żywym i słowem życia. Dlatego tak ważne jest, aby słuchający słowa Bożego skupił się na zawartym w nim posłannictwie i przyjął je we właściwy sposób, to znaczy "nie jako słowo ludzkie, ale - jak jest naprawdę - jako słowo Boga, który działa w was wierzących" (1 Tes 2,13). Słuchający powinien je przyjąć z szacunkiem i pozwolić mu działać w duchu posłuszeństwa i zaufania swemu Bogu.
Przez teksty Nowego Testamentu na słowo Boże możemy popatrzeć jeszcze głębiej i przez to jeszcze bardziej powinniśmy odkryć jego znaczenie dla nas. Gdy w duchu Nowego Testamentu mówimy "słowo Boże", to musimy pamiętać, że jest to określenie słowa Bożego, którym jest Chrystus (zob. J 1,14; Ap 19,13) lub słowa, które Bóg wypowiada w Chrystusie i przez Chrystusa (zob. Hbr 1,2). Dzięki temu to słowo staje się Słowem Życia (zob. Flp 2,16). Działa więc jak pokarm. Przecież już w Starym Przymierzu uważano słowo Boże za pokarm (zob. Pwt 8,3). Takie też znaczenie tego słowa, jako pokarmu dającego życie, podkreśla Jezus Chrystus (zob. Mt 4,4; J 5,24).
Jeśli tak się sprawy mają, to brak słowa Bożego udzielającego życie, może spowodować głód duchowy, równie wielki, a może nawet i poważniejszy, jak głód wywołany brakiem żywności. Tej żywności, której potrzebuje ciało (zob. Am 8,11-12). Z tej też przyczyny tak ważne jest, aby na Mszy Świętej mieć uszy i serce otwarte, gotowe na przyjęcie głoszonego słowa. Tak ważne jest, by naprawdę chcieć się nim karmić. Przed liturgią słowa powinniśmy w swych sercach wznosić do Boga modlitwę opartą choćby na słowach Samuela: "Mów Panie, bo sługa twój słucha" (1 Sm 3,10). Powinniśmy się zatroszczyć o to, aby nasze serce były żyzną glebą, na której zasiane słowo Boże wzrośnie i wyda plon obfity (zob. Mt 13,3-8).
Po tych krótkich rozważaniach związanych ze znaczeniem pokarmu z pierwszego stołu, który Bóg zastawia podczas Mszy Świętej przenieśmy się teraz do drugiego stołu. Stołu eucharystycznego.
Jeśli chcemy dotrzeć do istoty tego, co dzieje się na drugim ołtarzu podczas Eucharystii musimy zadać sobie pytanie czy wierzymy w stwórczą moc słowa Bożego? W Biblii zaraz na początku czytamy: "Rzekł Bóg i stało się" (zob. Rdz 1,3-26). Św. Jan Apostoł zapewnia nas, że Jezus jest Słowem, przez które wszystko się stało (zob. J 1,1-3). Kościół wierzy w potęgę słowa Bożego. Wierzy, że kiedy powtarza się nad chlebem słowa Jezusa: "Bierzcie, to jest Ciało moje", kiedy nad winem wypowiada się słowa Syna Bożego: "Pijcie, to jest Krew moja", to te słowa mają moc sprawczą. Kościół wierzy, że Eucharystia nie jest tylko pamiątką i te słowa nie są powtarzane tylko na pamiątkę, ale że jest ona uobecnieniem zbawczej ofiary Chrystusa dla nas. Kościół wierzy także, że te słowa mają swą moc i dlatego wprowadzają nas w Boże działanie.
Musimy zadać sobie także pytanie o to, czy wierzymy w obecność i działanie Ducha Świętego pośród nas. Także podczas Mszy Świętej. Wszak nad chlebem i winem Kościół nie modli się: "Chcielibyśmy, żeby te rzeczy stały się Ciałem i Krwią Chrystusa" (czy coś w tym stylu), lecz woła do Boga: "Uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa" (II Modlitwa Eucharystyczna). Kościół wierzy, że tylko moc Ducha Świętego może czegokolwiek dokonać, bo przecież Duch Święty jest Tym, przez którego Słowo stało się ciałem (zob. Łk 1,35). I dziś, przez moc Ducha Świętego Odwieczne Słowo może stać się ciałem pośród nas obecnym pod postacią chleba.
Pamiętając więc, na jakiej podstawie otwieramy się na prawdę o tym, co znajduje się na ołtarzu powiemy sobie teraz na temat następnego pokarmu, jakim jest Eucharystia. Najpierw powiemy sobie o chlebie, który, jak wierzymy, staje się Ciałem Chrystusa. Biblia kilkakrotnie mówi o chlebie jako Bożym darze. Teraz może niech przemówią do nas dwa najbardziej znamienne opisu daru chleba zawarte w Starym Testamencie, które są zapowiedzią czegoś nowego, czegoś, co dokonało się w Jezusie Chrystusie.
Pierwszy z nich to oczywiście opis manny. W Księdze Wyjścia czytamy jak to podczas ucieczki z Egiptu Izraelici dotarli do pustyni Sin i tam zaczął im doskwierać głód. Wówczas Bóg obiecał: "Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej" (Wj 16,4). I Bóg wypełnił swą obietnicę. Zesłał Izraelitom "chleb z nieba", który oni nazwali manną. Skąd ta nazwa? Widząc go Żydzi pytali się wzajemnie: Man hu?, czyli: co to jest? Izraelici jedli ten pokarm przez cały czas wędrówki przez pustynię. Padał on tylko tam, gdzie obozował lud. Nie było go w szabat.
Naukowcy próbowali wytłumaczyć tajemnicę manny jednak nie można jednoznacznie powiedzieć, o jaką substancje chodziło, dlaczego znajdowała się tylko tam, gdzie byli Izraelici, dlaczego nie pojawiała się w szabat. I myślę, że nie jest decydujące to, czy była ona "naturalna" czy: "ponadnaturalna". W największej mierze cud manny polegał na tym, że Bóg dla swego nieposłusznego, szemrzącego, głodującego ludu, wbrew oczekiwaniom, potrafił stworzyć pożywienie także na pustyni. Był to pokarm na drogę do ziemi obiecanej. Pokarm na drogę ku pełni wolności. Drugą ważną rzeczą było to, że Izraelici ten pokarm przyjęli i troszczyli się o niego.
Inny opis tajemniczego chleba danego człowiekowi przez Boga zaczerpniemy z 1 Ksiegi Królewskiej. Oto prorok Eliasz siedział na pustyni dzień drogi od Beer- szeby. Był zniechęcony. Wtedy Bóg przez swego Anioła posyła mu podpłomyk i zachęca do spożycia go. Czytamy, że Eliasz: "Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb" (1 Krl 19,8). Spożycie tego tajemniczego pokarmu od Boga było punktem zwrotnym w życiu proroka Eliasza. Rozpalił się żarliwością o cześć Boga. Otrzymał od Boga moc i wyzbył się zniechęcenia. Otrzymał obfite życie.
Jednak, choć jak widzimy, już w czasach Starego Przymierza Bóg zsyłał ludziom tajemniczy chleb z nieba, chleb wywierający tak wielki wpływ zarówno na życie całego narodu, jak i poszczególnych jednostek, to, gdy przyszedł Jezus słyszymy Jego słowa: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba" (J 6,32). Ze słów Jezusa wynika, że to, co było kiedyś, to jeszcze nie to, o co tak naprawdę chodziło Bogu. Teraz następuje zapowiedź nowego, prawdziwego chleba z nieba, chleba Bożego, chleba pełnego, prawdziwego życia. Z dalszych słów Jezusa wiemy, że będzie nim Jego ciało.
Zapowiedź i obraz chleba Bożego pod postacią manny muszą ustąpić miejsca przed rzeczywistością, w jaką Bóg wprowadza człowieka posyłając na ten świat swego Syna, Jezusa Chrystusa i przed tym, co przez Niego Bóg pragnie dać człowiekowi. A ten objawia siebie temu światu i pragnie mu dawać siebie. Także jako chleb z nieba.
Z 6 rozdziału Ewangelii św. Jana wiemy, że Jezus sam jest chlebem życia. On daje życie światu. Życie w obfitości tu na ziemi i kiedyś w niebie. Jak się to dokonuje? Przez karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa. Sam Jezus zapewnia, że spożywanie Jego ciała i picie Jego krwi są koniecznym warunkiem do posiadania życia nadprzyrodzonego, życia z wiary tu na ziemi i do chwalebnego zmartwychwstania w przyszłości (zob. J 6,35.51.54). Także sam Jezus, wobec szemrania Żydów, wielokrotnie podkreśla, powtarza, jakby chciał usunąć wszelkie wątpliwości: "Tym chlebem, który macie spożywać, aby mieć życie wieczne jest moje ciało, Moje ciało jest prawdziwym pokarmem". Jezus nigdy, do żadnych określeń odnoszących się do Niego nie wracał tak uporczywie. Nie ma tu przenośni. Chodzi o konkretną rzeczywistość.
Jednocześnie Jezus wzywa do spożywania swego ciała i picia swojej krwi, jako warunku niezbędnego do życia wiecznego. Oczywiście nie chodziło tutaj Jezusowi o kanibalizm, lecz o wiarę słuchaczy w moc Boga, w moc Jezusa, którzy mogą dawać życie za pośrednictwem środków, które sami wybrali.
A jaki środek wybrali w tym przypadku? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w opisach dotyczących ustanowienia Eucharystii: Wziął chleb, błogosławił, łamał i dawał uczniom mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Moje ciało; brał kielich z winem i wskazując na niego mówił: Bierzcie i pijcie, to jest moja krew (zob. Mt 26,26-28; Mk 14,22-24; Łk 22,19-20). Jezus nie mówił, że chleb i wino, to coś, co będzie uczniom przypominało o tym, że miał ciało, że przelał swoją krew, lecz mówił: To jest moje ciało, to jest moja krew.
Drugą rzeczą nierozdzielnie związaną z Eucharystią jest napój. Ten napój, który znajduje się na ołtarzu to dla człowieka (według podziału podanego nam przez św. Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian, zob. 1 Kor 2,10-16) zmysłowego, cielesnego- wino, a dla człowieka duchowego krew Chrystusa.
Wiemy, że krew także jest związana z Paschą. To nią Żydzi kropili swe odrzwia, by zostać ocalonymi podczas przejścia Anioła Śmierci. Jakie znaczenie ma więc krew w Biblii?
Według Biblii, o czym czytamy choćby w Księdze Kapłańskiej, krew jest siedzibą życia (zob. Kpł 17,11). Ten sam fragment z Księgi Kapłańskiej mówi nam, że krew składana na ołtarzu ma moc przebłagania (zob Kpł 16). W związku z tym pokropienia i namaszczenia krwią w obrzędach Starego Przymierza miały sprawiać oczyszczenie. Kolejność rzeczy jest prosta: kto grzeszy przeciwko Bogu, traci życie. Jednak Bóg okazuje swą łaskawość grzesznikowi zgadzając się na przelanie krwi ofiarnego zwierzęcia. Dlatego też cały kult ofiarniczy Starego Testamentu miał mieć odniesienie do Bożej łaskawości.
Takie rozumienie przelewania krwi podaje nam autor Listu do Hebrajczyków pisząc: "I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia /grzechów/" (Hbr 9,22). Grzesznik, według nakazu z Księgi Kapłańskiej 1,4, kładł rękę na głowie zwierzęcia, którego krew przelewano, jakby miał w ten sposób powiedzieć: "Właściwie to ja powinienem umrzeć, ale to zwierzę umiera w moim zastępstwie, za mnie". Zarówno więc przelanie krwi podczas Paschy, jak i składania zwierząt ofiarnych połączone z przelaniem ich krwi miało za cel ocalenie życia ludzkiego.
Wiemy już, że podczas Paschy spożywano cztery kielichy wina. Wiemy może także, iż w Starym Przymierzu istniał zakaz spożywania krwi (zob. Kpł 17,10-14). Tymczasem, gdy Jezus dawał uczniom kielich napełniony winem i wskazując na niego mówił, że jest to Jego Krew, którą mają spożywać. Jeśli rozumiemy, jakie jest biblijne znaczenie krwi, to wiemy także, jakie ten nakaz ma dla nas znaczenie. Niech jego przypomnieniem będą dla nas słowa z Listu do Hebrajczyków, którego autor zapewnia, że "krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu" (Hbr 9,14). Dzieje się tak, bo przecież sam Chrystus zapewniał, że Jego krew "za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów" (Mt 26,28).
Przypomnijmy sobie jeszcze raz, że w biblijnym znaczeniu krew jest siedzibą życia. Tak więc kiedy spożywamy Krew Jezusa wraz z nią otrzymujemy nowe życie. To życie, które wypłynęło dla nas z przebitego boku Zbawiciela.
Mam nadzieję, że ten krótki komentarz pomoże nam lepiej zrozumieć znaczenie przyjmowania tego pokarmu, którym Bóg zastawia ołtarz słowa i chleba podczas Mszy Świętej.
Jezus daje swym uczniom nową paschę, a na nią nowe pokarmy- swe słowo, swe Ciało i swą Krew pod postaciami chleba i wina. Jednocześnie Jezus wskazuje, aby przede wszystkim widzieć w tym chlebie Jego Ciało wydane za nas, za nasze grzechy, dla naszego zbawienia. Jezus chce, aby w tym winie ofiarowanym na ołtarzu podczas Mszy Świętej widzieć Jego Krew przelaną na odpuszczenie grzechów. Całe to rozumienie dzieła Jezusa, owoców Jego męki, śmierci i zmartwychwstania Kościół zawarł w sakramencie Eucharystii. Ilekroć więc w niej uczestniczymy stając przy stole słowa i przy stole chleba, który staje się Ciałem Chrystusa, tyle razy powinniśmy pamiętać o słowach Jezusa, który mówi: "Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem" (J 6,63), a także: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem" (J 6,54-55). W świetle tych słów Eucharystia jest ucztą życia.
Już na początku istnienia Kościoła św. Paweł, ten, który nie brał udziału w ostatniej wieczerzy, lecz później stał się uczniem Chrystusa, pisał bez żadnych wątpliwości: "Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę! Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę! Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije" (1 Kor 11,23-29). Apostoł jasno i wyraźnie naucza: kto niegodnie, a ma na myśli szczególnie to, że ktoś czyni to bez wiary, spożywa chleb i pije kielich jest winny nie pamiątki, ale Ciała i Krwi Pańskiej.
Tak więc w oparciu o słowa Jezusa i rozumienie tych słów, którymi od początku żyli wierzący, właśnie dziś, przez rzeczywistość sakramentalną, przez spożywanie pokarmu eucharystycznego, realizuje się ostateczne uczestnictwo w życiu udzielonym nam przez Boga w Jezusie Chrystusie. Także w ten sposób poprzez tajemnicę sakramentu powstaje ciągłość między Wcieleniem, Odkupieniem a Eucharystią, przez którą wciąż działa sam Chrystus. Chrystus wciąż Ten sam, teraz i na wieki, o czym nieustannie powinniśmy pamiętać (zob. Hbr 13,8). Dlatego właśnie Kościół mówi, że Eucharystia jest źródłem i szczytem jego życia.
Może jeszcze po tych teologicznych wywodach trochę prostsze tłumaczenie tajemnicy obecności Chrystusa w Eucharystii zawarte w pewnym opowiadaniu. Do kapłana przyszedł człowiek, który miał zamiar ośmieszyć wiarę i zapytał: "Jak to możliwe, żeby chleb i wino stawały się Ciałem i Krwią Chrystusa?". Kapłan odparł: "Jeżeli pożywienie, które przyjmujesz, twoje ciało potrafi "przemienić" w mięśnie i krew, dlaczegoż Bóg nie mógłby dokonać czegoś takiego?". Ów człowiek nie dawał za wygraną: "Jakim sposobem w tak małej hostii może się mieścić cały Chrystus?". Kapłan znów odpowiedział: "Krajobraz, który rozciąga się przed tobą, jest tak rozległy, a twe oko jest tak małe. A jednak odbicie krajobrazu mieści się w twoim oku. Dlaczego więc w małej postaci chleba nie mógłby przebywać cały Chrystus?". Ów człowiek postawił jeszcze jedno pytanie: "Jak ten sam Chrystus może być obecny równocześnie we wszystkich waszych kościołach?". Kapłan wziął lustro i kazał mu w nie popatrzeć. Potem rzucił je na ziemię, lustro się rozbiło, a kapłan rzekł: "W każdym odłamku lustra możesz zobaczyć twoje oblicze!".

| |