|
Archiwum konferencji
POZNANIE BOGA
Jakże często z naszych ust wychodzi wyznanie: "Wierzę w Boga". Jednak Kim tak naprawdę jest dla mnie Bóg? Czy znam Go w taki sposób, iż mogę powiedzieć, że w Niego wierzę?
Kiedyś myślałem, że najważniejsze na drogach wiary jest przestrzeganie przykazań czy wypełnianie pewnych praktyk. Myślałem, że Bóg patrzy na to wszystko z nieba, daje mi plusy lub minusy, a na końcu podliczy wszystko i albo mnie nagrodzi, albo ukarze. Potem przeżyłem chrzest w Duchu Świętym i zrozumiałem, że fundament wiary stanowi coś innego. Podstawą wiary jest poznanie osoby Boga. Jednak nie chodzi tu o zdobycie wiedzy o Nim, lecz o poznanie oparte na osobistym spotkaniu, na objawieniu, którego Bóg udziela tym, którzy Go szczerze szukają (i nie tylko im). Zresztą coś podobnego jest i w relacjach z ludźmi. Nie można powiedzieć, że zna się kogoś, jeśli czytało się jego życiorys, słuchało opowiadań o nim i oglądało zdjęcia z daną osobą. Wiemy, że nie jest to pełne i właściwe poznanie. I w życiu, i w Biblii poznanie to coś więcej. To osobista, osobowa i pełna relacja z drugą osobą. I tak na przykład w Łk 1,27 czytamy jak anioł Gabriel przyszedł "do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef". A choć byli już sobie poślubieni to dalej Maryja pyta: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" (Łk 1,34). Między nimi nie było jeszcze pełnej relacji. Owszem oni się widzieli. Rozmawiali z sobą. Jednak nie mieszkali z sobą, jeszcze nie w pełni szli razem przez życie i dlatego znali tylko cząstkę drugiej osoby, mniejszą lub większą, ale jeszcze nie wszystko. Dlatego też nie mogli tak w pełni powiedzieć: Znamy siebie.
Co jest ważne w poznaniu? Poznanie zależy od zaangażowania, jakie w nie wkładamy, od pragnienia, na ile daną osobę czy rzecz chcemy poznać i od wytrwałości związanej z procesem poznawania. Mogę na przykład powiedzieć, że znam pewną rzecz, bo czytałem o tym jakąś książkę i nikt nie może powiedzieć, że jestem ignorantem. Ale ktoś inny na ten sam temat może przeprowadzić całe studium i powiedzieć, że jeszcze nie wyczerpał tematu, nie poznał danej sprawy do końca, że jeszcze nie poznał odpowiedzi na wszystkie pytania z nią związane. Tym bardziej, jeśli chcę poznać prawdziwego Boga, o ileż bardziej muszę się w to zaangażować swym sercem, swą wolą, swymi pragnieniami, bo sam Bóg jasno stawia sprawę: "Wtedy będziecie szukali Pana, Boga waszego, i znajdziecie Go, jeżeli będziecie do Niego dążyli z całego serca i z całej duszy" (Pwt 4,29; por. Jr 29,13).
Jak już zostało to powiedziane każde pragnienie poznania czegoś, a więc i poszukiwanie Boga musi łączyć się także z wytrwałością. Nasza postawa musi być pełna cierpliwości, systematyczności, co jest szczególnie ważne dziś, gdy wielu chce mieć wszystko na zawołanie. Człowiek szukający Boga powinien to czynić tak jak Izraelici, o których czytamy w Iz 58,2: "Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwość i nie opuszcza Prawa swego Boga". Mogą oni nam być przykładem. Innym przykładem postawy człowieka, który pragnie poznać Boga, są mieszkańcy Berei, o których w Dz 17,11 napisał św. Łukasz: "Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest". W zachowaniu tej systematyczności bardzo pomagają konkretne postanowienia czy zobowiązania, czego jakby wzorzec znajdujemy w 2 Krn 15,12: "Zobowiązali się przymierzem szukać Pana, Boga ich ojców, z całego serca i z całej duszy". Jeżeli chcę poznać nieskończonego Boga nie mogę też poprzestać na jednym przebłysku jakiegoś objawienia, które się we mnie dokonało. Ciągłe odkrywanie Boga czyni wiarę żywą. Uznanie, że już się Boga zna jest śmiercią wiary. Prowadzi do suchej religijności i pozorów pobożności.
Myślę, że tu rodzi się pewien problem. Ktoś może powiedzieć, że przecież to jest szaleństwo, aby w dzisiejszym, tak rozwiniętym świecie, tyle sił i czasu poświęcać na szukanie Boga, że to dziwactwo stawiać Boga jako najwyższy cel swych pragnień. Cel, który koryguje nasze zachowanie, wpływa na nasze decyzje, prowadzi do rezygnacji z tylu różnych rzeczy. Owszem to jest szaleństwo, ale w oczach świata, a "Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców" (1 Kor 1,27). I właśnie dlatego taki rodzaj szaleństwa jest Bogu miły: "Pan spogląda z nieba na synów ludzkich, badając, czy jest wśród nich rozumny, który szukałby Boga" (Ps 14,2; por. Ps 53,3). Bóg tak ocenia mądrość. Mamy więc do wyboru: być mądrymi w oczach świata, który przemija i być mądrymi mądrością tego świata, która jest zmienna, lub być mądrymi wobec Boga, który trwa na wieki i "wynagradza tych, którzy Go szukają" (Hbr 11,6). Wybór Bóg pozostawił nam.
Teraz, w tych rozważaniach na temat poszukiwań mających doprowadzić nas do poznania Boga, warto zwrócić uwagę na następującą prawdę. W Jr 31 Bóg mówi, iż ludzie w czasach kiedy zawrze z nimi nowe przymierze "nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: 'Poznajcie Pana!' . Wszyscy bowiem, od najmniejszego do największego, poznają Mnie- mówi Pan" (Jr 31,34). Bóg zawarł już z ludźmi nowe przymierze. Nikt więc nie może się wymawiać, że jest za mało święty czy za głupi, aby poznać Pana.
Nie można tego także uczynić, ponieważ poznanie Boga jest przede wszystkim dziełem Boga, a nie poszukującego: "Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie- wyrocznia Pana" (Jr 29,13-14). Tak naprawdę to przede wszystkim Bóg w swej niepojętej miłości nas szuka. Od raju to Jego Ojcowskie, pełne troski: "Adamie! Gdzie jesteś?" (zob. Rdz 3,9) rozlega się wciąż po całej ziemi, nad każdym człowiekiem. On nas szuka i stwarza nam warunki pomagające Go znaleźć. Choćby tak jak możemy o tym przeczytać w 2 Krn 14,6: "(...) Ponieważ szukaliśmy Pana, Boga naszego, On także szukał nas i udzielił nam zewsząd pokoju".
Bóg wciąż szuka swego ludu, jak ten Pasterz zapowiedziany przez proroka Ezechiela (zob. Ez 34,16). On jest Tym, który szuka zaginionej owcy, o czym możemy przeczytać w Ewangelii św. Łukasza (zob. Łk 15,1-6). Pamiętajmy więc o tym, aby w tych poszukiwaniach nie skupiać się za mocno na sobie, bo możemy wtedy zamknąć swe serce na szukającego nas Boga. Starajmy się mieć otwarte oczy, uszy, serca, by nie minąć się z szukającym nas Bogiem.
Bóg daje nam także wszystko, co jest nam potrzebne do tego, aby Go poznać. On daje nam poznać siebie na wiele różnych sposobów. Jednym z nich jest objawienie. I czyni to zarówno poprzez objawienie zawarte w swoim słowie (zob. J 15,15), jak i poprzez objawienie osobiste, choćby takie, jakie miało miejsce w życiu św. Pawła na drodze do Damaszku (zob. Dz 9,3-6). To, jaki jest Bóg, objawia nam także otaczający nas świat. Dzieło stworzenia wskazuje Jego potęgę, mądrość i miłość i dlatego "głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy" (Mdr 13,1). A jest to możliwe, gdyż Bóg "położył oko swoje w ich sercu, aby im pokazać wielkość swoich dzieł" (Syr 17,8). Podobnie o możliwości poznania Boga przez otaczający nas świat napisał św. Paweł w Rz 1,19-21. Nie zapomnę stwierdzenia pewnego Rosjanina, który chodząc po górach zatrzymał się nagle i stwierdził: "Tylko głupiec może powiedzieć, że Boga nie ma".
Innymi rzeczami ułatwiającymi nam poznanie Boga są Jego dary i sposoby działania w człowieku. Słowo Boże mówi nam o tym choćby przez fragment z Księgi proroka Jeremiasza: "Dam im serce zdolne do poznania Mnie" (Jr 24,7), czy Ewangelii św. Jana: "Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy" (J 16,13). Widzimy, że w dziele poznania Boga szczególnie dużo ma do zrobienia Duch Boży. Poznanie Boga umożliwia On nam szczególnie przez udzielenie daru mądrości. Trzeba więc o ten dar się modlić.
Prawdę o Bogu, o Jego charakterze ukazują nam również Jego obietnice. Wystarczy wziąć do ręki Biblię, a możemy się dzięki niej przekonać, jak wspaniały jest nasz Bóg. Nic więc dziwnego, że On sam wskazuje na obietnice, jako na jeden ze sposobów poznania Go. Przez proroka Ezechiela Bóg mówi między innymi: "Rozmnożę (...) ludzi i bydło (...) i będę was darzył dobrodziejstwami więcej jeszcze niż przedtem, po to, byście poznały, że Ja jestem Pan" (Ez 36,11; zob. także Ez 37,12-14). Taki jest i chce być Bóg. Jeżeli będziemy znali Boże obietnice lepiej poznamy i zrozumiemy w Kogo i dlaczego warto wierzyć.
Jednak chociaż Boże obietnice, przez które poznajemy Pana, jako zatroskanego o nasze życie Ojca i przyjaciela, są tak wielkie i wspaniałe, to jednak jakże często serce ludzkie bywa na nie zamknięte. Dlatego też kolejnym sposobem, przez który Bóg otwiera nam oczy na Jego obecność jest czasami kara. Niestety bywa i tak, że dopiero w ciężkich chwilach człowiek przypomina sobie o Bogu. Może dlatego Bóg zapowiada na przykład przez proroka Ezechiela, że Izraelici poznają Go, gdy postąpi "z nimi według ich dróg i na podstawie ich praw sądzić ich będzie" (zob. Ez 7,27).
Następną rzeczą, która ukazuje, jaki jest Bóg, są cuda przez Niego czynione. Poprzez nie na przykład Egipcjanie mieli poznać, że tylko Bóg jest Panem, gdy On wyciągnął przeciwko nim swą rękę, by wyprowadzić spośród nich Izraelitów (zob. Wj 7,5). I tak patrząc na liczne cuda dokonywane przez Boga możemy także przekonać się o Jego potędze i dobroci. Tak więc cuda pewno mają swe miejsce w poznaniu Boga i są ważne. Musimy jednak pamiętać o słowach Jezusa z przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą" (Łk 16,31). Dlatego też tak ważne są słowa z Pierwszego Listu św. Jana: "Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania" (1 J 2,3). To życie pokazuje, czy znam Boga, bo jeśli wiem, Komu zaufałem, to i Jego słowa będą dla mnie ważne. Dlatego z cudami ostrożnie, bo czasami specjalistą od nich bywa diabeł.
I w końcu Boga, Jego cechy możemy poznać przez troskę, jaką nieustannie, na różne sposoby nam okazuje. Owszem, my bardzo często narzekamy na swoje życie. Mamy tak wspaniałe plany i gdy nie idzie po naszej myśli, w sposób mniej lub bardziej jawny, wyrażamy wobec Boga swe niezadowolenie. Zapominamy, że bez Jego pomocy mogłoby być jeszcze gorzej. Dobrze ukazuje to znane opowiadanie o człowieku, który dostał się do nieba i Pan Bóg ukazał mu jego życie w postaci śladów na piasku. Gdy ten człowiek popatrzył na nie powiedział: "Widzisz Panie Boże, jaki Ty jesteś. Jak wszystko było dobrze to byłeś przy mnie. A w tych najgorszych chwilach mego życia jest tylko jeden ślad. Czemu musiałem być wtedy sam?". Pan Bóg mu odpowiedział: "Owszem. Tu widać ślad tylko jednych stóp. Ale są to Moje stopy. Ja brałem cię wtedy na ręce i pomagałem to wszystko przetrwać". I my pamiętajmy, że Bóg jest dobrym pasterzem i ufajmy, że Bogu zależy na nas. Tylko ta Jego troska czasami przejawia się inaczej, niż byśmy tego oczekiwali, bo On nie patrzy na nasze życie w perspektywie doczesnego zadowolenia, ale w perspektywie zbawienia i wiecznego szczęścia. Jeśli zaufamy Bogu, poznamy Jego łaskę, a On pomoże nam dojść do zwycięstwa. O takiej sytuacji zapewnia nas słowo Boże: "A oto pewien prorok (...) rzekł: 'Tak mówi Pan: Czyś nie widział całego tego wielkiego mnóstwa? Oto Ja dam je dziś w twoje ręce, a przez to poznasz, że Ja jestem panem?'" (1 Krl 20,13). A więc i trudne sytuacje Bóg może dopuścić, abyśmy lepiej poznali Jego samego.
Można by się teraz zastanowić, po co Bóg chce nam dać poznać siebie? Dlaczego zależy Mu na bliskiej, osobistej relacji z kimś takim jak my? Przede wszystkim dlatego, że Bóg jest Miłością, a prawdziwa miłość nie szuka swego (zob. 1 Kor 13,5). I Bóg od samego początku chce, abyśmy byli szczęśliwi. Widzimy to patrząc choćby na szczęśliwe życie Adama i Ewy, które wypływało właśnie z bliskiej relacji z Bogiem, a pamiętajmy, że według Biblii na tym opiera się poznanie. On wciąż tego samego i dla nas pragnie.
Ponieważ ta bliska relacja z Bogiem została zerwana przez grzech, a On nadal pragnie, abyśmy Go znali, dlatego posłał nam swego Syna. To dzięki Jezusowi możemy mieć życie i to mieć je w obfitości (zob. J 10,10). Cała nauka Jezusa była i jest głoszona po to, abyśmy znali Boga i aby dzięki temu radość Jego w nas była i aby radość nasza była pełna (zob. J 15,11).
Poznanie Boga pozwala także odkryć sens, wartość i radość wiary. Właśnie dzięki temu poznaniu św. Paweł mógł napisać do Tymoteusza: "Z tej właśnie przyczyny znoszę i to obecne cierpienie, ale za ujmę sobie tego nie poczytuję, bo wiem komu uwierzyłem" (2 Tm 1,12). Mimo przeciwności on pozostał wierny Ewangelii. Dlaczego? Gdyż prawdziwe, pełne, wewnętrzne, a nie tylko rozumowe poznanie Boga daje człowiekowi siłę, rodzi postawę wierności. Sprawia, że wiara staje się mocna, bo jest oparta na solidnym fundamencie, którym jest sam Bóg (zob. 1 Kor 3,11). Dla takiej zaś wiary człowiek jest gotów znieść wszystko. Wtedy to także wzrasta w nas i umacnia się wewnętrzny, duchowy człowiek, jak pisał o tym św. Paweł w Kol 1,9-10: "Przeto i my od dnia, w którym to usłyszeliśmy, nie przestajemy za was się modlić i prosić Boga, abyście doszli do pełnego poznania Jego woli, w całej mądrości i duchowym zrozumieniu, abyście już postępowali w sposób godny Pana, w pełni Mu się podobając, wydając owoce wszelkich dobrych czynów i rosnąc przez głębsze poznanie Boga".
Tak więc troska o poznanie Boga jest koniecznością dla każdego, kto poważnie traktuje swą wiarę. Dopiero coraz bliższa relacja z Bogiem płynąca z coraz głębszego poznania Go pozwoli nam doświadczyć pełni Bożych łask: "Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie przez poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego!" (2 P 1,2). Tylko osobowy kontakt z Bogiem pozwala doświadczyć całego bogactwa i wspaniałości życia wiarą, które z kolei pozwalają przetrwać nawet krzyż, cierpienie i wszelkie doczesne problemy. I wtedy, gdy wiara przestanie być pozorami pobożności, gdy spotkamy Boga, gdy Go poznamy, nasze życie naprawdę się zmieni. Wystarczy wziąć Biblię do ręki i przeczytać, co stało się z ludźmi, którzy spotkali Boga. Wystarczy posłuchać relacji ludzi, na których drodze życia stanął Bóg. Oczywiście, że człowiek tę łaskę spotkania z Bogiem może zaprzepaścić, ale wtedy cóż warte jest jego życie?
Chociaż Bóg pomaga nam spotkać się z sobą, to jednak pamiętajmy, że On najczęściej czyni to dla tych, którzy Go szukają. Dlatego i my nie możemy siedzieć z założonymi rękami. Co więc mamy robić? Przede wszystkim prosić. Wołajmy: Boże, daj mi siebie poznać! Czyńmy to szczególnie wtedy, gdy jest dobrze, gdy wydaje nam się, że wszystko układa się tak jak należy. Wykorzystujmy każdą sposobną ku temu chwilę. Myślę, że do tego wzywa nas Bóg przez proroka Izajasza: "Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go dopóki jest blisko!" (Iz 55,6). Możemy czynić wszystko, co tę jedność z Bogiem nieustannie będzie pogłębiać.
Wiemy jednak, że życie ludzkie różnie się toczy. Pojawiają się i trudne chwile. Wtedy także, a może tym bardziej, powinniśmy szukać Pana, pragnąć osobistej relacji z Tym, który chce pokrzepiać utrudzonych i obciążonych (zob. Mt 11,28). Możemy się tego nauczyć choćby od Izraelitów, o których czytamy w Biblii: "Panie, w ucisku szukaliśmy Ciebie, słaliśmy modły półgłosem, kiedyś Ty chłostał. Jak brzemienna, bliska chwili rodzenia wije się, krzyczy w bólach porodu, takimi myśmy się stali przed Tobą, o Panie!" (Iz 26,16-17).
Prośba o poznanie Boga powinna płynąć osobiście z naszych serc. Możemy o nią prosić także naszych braci i siostry w wierze. Prośmy innych, by modlili się za nami o pogłębianie wiary i my módlmy się za innych. Przykład takiej postawy zostawił nam św. Paweł, który pisał do Kolosan: "Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was, o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga- to jest Chrystusa" (Kol 2,1-2). Pamiętajmy, że modlitwa wstawiennicza i wspólnotowa mogą wiele.
Oczywiście, aby wzrastać w poznaniu Boga, trzeba się odwracać od tego wszystkiego, co od Niego oddala. Trzeba więc walczyć z grzechem, bo jak będziemy mieć bliską relację z Bogiem, jeśli w swym sercu będziemy pielęgnować zło. To zło, które oddala nas od Tego, który jest Święty. Trzeba się więc nieustannie nawracać. Stawać się człowiekiem, który stawia sobie zawsze Boga przed oczy. Świadomi tego, ku Komu zmierzamy, łatwiej będziemy odwracać się od "starego" życia. Tak też przypominał św. Paweł Kolosanom: "Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, według obrazu Tego, który go stworzył" (Kol 3,9-10).
Dość szeroko cały proces prowadzący do poznania Boga, do tego, co sprawi, że nasza relacja z Nim będzie owocna opisuje św. Piotr. Przypatrzmy się kolejnym krokom, jakie powinniśmy czynić, aby owocne było nasze poznanie Boga: "Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdyż już wyrwaliście się z zepsucia wywołanego żądzą na świecie. Dlatego też wkładając całą gorliwość dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa" (2 P 1,3-8). Wszystkie te poszczególne rzeczy, do których mamy dokładać następne, to jakby klasy, w których uczeń Chrystusa uczy się coraz więcej, by zdać egzamin końcowy.
I ostatnią rzeczą, na którą chciałem zwrócić uwagę w procesie poznawania Boga jest wspólnota. Trzeba trwać razem z ludźmi, którzy szukają Boga, którzy szczerze chcą realizować swe chrześcijańskie powołanie. Tylko w jedności, a nie w samotności, możemy dojść do pełnego poznania Boga. Zapewnia nas o tym, na pewno w oparciu o własne doświadczenie, św. Paweł: "On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego" (Ef 4,11-13). Ubogacając się wzajemnie tym, co Bóg o sobie objawia, we wspólnocie można szybciej i pełniej poznawać Boga. Przypomina to troszkę patrzenie na dom. Ktoś patrzy na dom od strony wschodniej, inny od zachodniej, następny od środka, itd. Jednak dopiero ich wspólne, połączone opinie o domu mogą dać pełniejszy obraz tego budynku. Może i podobnie jest na drogach wiary. Trzeba umieć być otwartym, choć nie bezkrytycznie, na poglądy innych braci i sióstr w wierze.
Szukajmy więc Tego, który pragnie naszego szczęścia. Chciejmy mieć bliską relacje z Tym, który chce nas zbawić. Pragnijmy poznać Boga, gdyż wobec tego poznania wszystko inne, to śmieci (zob. Flp 3,8). Pragnijmy mieć żywy kontakt z Tym, który jest prawdziwą miłością. Miłością, która daje nowe życie już tu na ziemi i życie wieczne w Królestwie Niebieskim.
| |