Strona główna
Czym są wspólnoty
 przymierza?
Historia wspólnoty
Treść przymierza
Nasza wspólnota
Wydarzenia
Nauczanie
Archiwum
Słowo Boże
Adres
Linki
Archiwum konferencji
ŚWIĄTYNIA BOGA

Dzisiejszy świat doświadcza wielu kryzysów. Mówi się o kryzysach gospodarczych, ekonomicznych, społecznych czy politycznych. Jednym z nich jest także kryzys tożsamości. Człowiek coraz częściej zadaje sobie pytanie kim jest, jakie znaczenie ma jego życie, co to życie powinno kształtować? Ten kryzys tożsamości dotyka także chrześcijan. Wielu z nich zastanawia się, co to znaczy być chrześcijaninem? Spróbujmy się nad tym zastanowić.
Na pytanie, co to znaczy być chrześcijaninem można udzielić wiele odpowiedzi. Jedną z nich daje nam św. Paweł, pisząc w Pierwszym Liście do Koryntian: "Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?" (1 Kor 3,16). Chrześcijanin ma więc być między innymi świątynią Boga. Co to jednak znaczy: być świątynią Boga? Aby to lepiej zrozumieć, spróbujemy się przyjrzeć znaczeniu świątyni z kamienia i przenieść to na płaszczyznę duchową. A więc po kolei.
Jeśli moglibyśmy spojrzeć na jakąś miejscowość z góry, dostrzeglibyśmy, że pośród różnych budynków tam się znajdujących jest jeden, który różni się od pozostałych. To właśnie kościół. Kościół różni się od innych budowli zarówno architekturą, jak i przeznaczeniem. Jednocześnie wiele kościołów to budowle, które bardzo często, bardzo wiele osób zachwycają. To spostrzeżenie uczy nas, że chrześcijanin ma się różnić swym życiem od ludzi niewierzących. Jego słowa i czyny mają świadczyć, że należy do Boga. Jego sposób życia ma zachwycać innych. Ale nie tylko.
Czasami kościół jest dla wielu wyrzutem sumienia. Niestety coraz częściej dzięki istnieniu świątyni z kamienia spełniają się słowa Jezusa: "Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą" (Łk 19,40). Wielu wierzących rezygnuje z wiary. Niektórzy popadają w absurd stwierdzenia: "Wierzący, ale niepraktykujący". Dla pewnej liczby takich osób kościół jest głosem sumienia, przypominającym, że o czymś w swym życiu zapomnieli. Podobnie i chrześcijanin ma być dla niewierzących lub niewłaściwie przeżywających wiarę przypomnieniem, że o czymś w swym życiu zapomnieli. To nie tyle kamienie, ile wierzący mają wołać i przypominać światu o Bogu. Przecież ostatnie przykazanie Jezusa brzmi: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!" (Mk 16,15).
Czy jednak tylko wygląd zewnętrzny świadczy o tym, że świątynia jest świątynią? Gdyby na przykład z kościoła usunąć tabernakulum, powynosić święte obrazy, stacje drogi krzyżowej, a poustawiać tam powiedzmy stoiska handlowe, to czy taki kościół byłby jeszcze świątynią? Byłby najwyżej sprofanowaną, zbezczeszczoną świątynią, lub byłby nią dla tych, którzy przyzwyczaili się patrzyć na kościół tylko z zewnątrz. Podobnie jest z chrześcijaninem. Nie chodzi tylko o jego zewnętrzne zachowanie, lecz przede wszystkim o stan jego serca. O to, czy w tym sercu jest Bóg. Przecież Jezus sam ostrzegał: "Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie" (Mt 15,8). Chodzi więc o wnętrze. To ono jest istotą świątyni. A czego może nas nauczyć wnętrze świątyni z kamienia?
W kościele są umieszczone na przykład obrazy. Nie są to jednak byle jakie obrazy. Nawet gdyby ktoś miał "Damę z łasiczką", to taki obraz, choć piękny i słynny, nie pasuje do kościoła. W kościele są obrazy ukazujące dzieła Boga, sceny z życia ludzi, którzy postępowali zgodnie z wolą Bożą. Ten fakt uczy nas, że obraz naszego, chrześcijańskiego życia musi być kształtowany przez Boga i Jego wolę. Inne rzeczy, idee, pragnienia sprzeczne z wolą Bożą, choćby nie wiem jak pociągające, powinny być przez nas odrzucane.
Inny przykład. W kościele spędzamy czas i wykonujemy pewne czynności. Jednak spędzany w świątyni czas, wykonywane w niej czynności różnią się od czasu spędzanego poza kościołem i czynności wykonywanych poza nim. Ten przykład może nam pomóc zrozumieć, że my, jako świątynia Boża, swój czas musimy układać z Bogiem, że nasze czynności muszą łączyć się z regułami wiary objawionej przez Boga.
Kolejna prawda, której możemy się nauczyć patrząc na świątynię z kamienia. W kościele jest wiele osób, które się o niego troszczą. Jednak tylko jedna z nich podejmuje ostateczne decyzje. Jest nią proboszcz. Gdyby go nie było i każda z zatroskanych o kościół osób chciałaby czynić w nim to, co uważa za stosowne, to wtedy powstałoby wielkie zamieszanie, a w skrajnym przypadku osoby te by się pobiły i doprowadziły kościół do ruiny. Podobnie jest w życiu duchowym. Tylko jedna osoba może być Panem naszego serca. Powinien nią być Jezus Chrystus. To On decyduje, jak ma wyglądać Jego świątynia. Tutaj trzeba przypomnieć o tym, że przy takim układzie nie ważne jest to, co my chcemy zrobić dla Jezusa, lecz ważne jest to, czego On od nas chce. Znów potwierdza się prosta prawda ukazana przez Jezusa: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie" (Mt 6,24). Jeżeli chcę być świątynią Boga, to Bóg musi być gospodarzem i Panem mojego serca, a ja mam być tą osobą, która pragnie służyć. A służyć to wykonywać wolę swego Pana.
Wielu z nas troszczy się o kościół z kamienia. Pragniemy by wyglądał jak najpiękniej. Otaczamy go szacunkiem. Gdyby ktoś w kościele urządził dyskotekę bylibyśmy oburzeni. Zastanówmy się jednak, jak traktujemy świątynie naszych serc? Co w nich się dzieje? Co je przepełnia? Uczyńmy to, bo św. Paweł ostrzega: "Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście" (1 Kor 3,17). Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, którą przede wszystkim jest każdy ochrzczony, tego zniszczy Bóg- ostre słowa, lecz jasno postawione.
Kiedy mowa jest o kościele, wielu lubi przytaczać fragment mówiący o wyrzuceniu przez Jezusa przekupniów ze świątyni (zob. J 2,14-17). Często przypominamy sobie wypowiedzianą wtedy prośbę Jezusa: "(...) a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!" (J 2,16). I znów można by powiedzieć: gdyby ktoś kościół zamienił w halę targową, bylibyśmy oburzeni. Nie oburza nas jednak, że taką halą targową stają się świątynie naszych serc. Stragany różnych postaw, stoiska przeróżnych wartości, półki z różnymi poglądami, a pośród nich maleńki dział dla Boga, na który czasem wpadniemy. Oczywiście w tym wszystkim nie przejmujemy się przytoczonymi powyżej słowami św. Pawła, może nawet ich nie znamy lub już zapomnieliśmy o nich, a przecież: "Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg" (1 Kor 3,17).
Jeżeli już mowa o tym, jak traktujemy świątynię Boga, to musimy pamiętać, że nie jest nią tylko nasze serce. Jest nią także serce drugiego człowieka. Każdego człowieka. Zastanówmy się więc, jak traktujemy ludzi? Aby lepiej zrozumieć to zagadnienie zadajmy sobie proste pytanie: Gdybyśmy byli obok zniszczonego kościoła i ktoś kazał nam go obrzucić błotem, czy uczynilibyśmy to? Mam nadzieję, że nie. Czulibyśmy, że jest to co najmniej niestosowne. Nie mamy jednak skrupułów obrzucać błotem posądzeń, obmówień czy nieuzasadnionej krytyki naszych bliźnich, tych, którzy są żywą świątynią Boga. Nawet jeśli serca niektórych z nich znajdują się w ruinie. Ile zgorszeń dajemy nieraz swą postawą? Tutaj także, jeżeli niszczymy świątynie serc naszych bliźnich, musimy pamiętać: "Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg" (1 Kor 3,17).
Jeżeli powyższe rozważania uświadomiły nam, że nasze podejście do świątyni naszych serc lub świątyni serc bliźnich jest niewłaściwe, trzeba rozpocząć remont. Jest to normalne. Kiedy kościół niszczeje, a są przy nim wierzący, starają się go odnowić. Działaniami na płaszczyźnie duchowej porównywalnymi do remontu są nawrócenie i pokuta. Chciejmy powyrzucać ze swego życia to, co nie jest święte. Chciejmy skruszyć swe serca, by była w nich obecna żywa chwała Boża. Nie bójmy się tych dwóch postaw, bo lepiej dbać o świątynie Boga jak tylko można, lepiej doświadczać Bożej obecności w swych sercach, niż doczekać dnia, aż ta świątynia zostanie całkowicie zniszczona. Te dwie postawy, którymi są pokuta i nawrócenie mają doprowadzić do przemiany życia, do częstszego używania słów przepraszam lub przebaczam, do modlitwy, do próby zrozumienia innych i udzielania im pomocy, do życia przykazaniem miłości.
Ostatnia rzecz. Zastanówmy się, dlaczego ktoś coś remontuje, troszczy się o to, na przykład o kościół? Czyni to dlatego, że dla niego jest to coś ważnego, cennego. Można powiedzieć, że on to coś miłuje. Troska o żywą świątynię Boga w sercach naszych i naszych bliźnich jest więc wyrazem tego, na ile Bóg jest dla nas cenny. Na ile ważna jest dla nas Jego obecność, Jego wola, na ile Go po prostu kochamy. Jest to także wyraz tego, na ile jesteśmy świadomi swojej chrześcijańskiej tożsamości i na ile staramy się ją zachować.
do góry
WebDesign © by Szymon Rochowiak | Copyright © 2002-2006 EGEIRO
Wszelkie prawa zastrzeżone