|
Archiwum konferencji
WALKA DUCHOWA!
"Czyż nie do bojowania podobny jest byt człowieka?"- to stwierdzenie, które wypłynęło z ust Hioba (Hi 7,1) dobrze ukazuje rzeczywistość związaną z każdym ludzkim życiem, a szczególnie z życiem chrześcijanina. Tej prawdy nie da się ominąć. Każdy, czy tego chce, czy nie, jest w tę walkę włączony. Dlatego też każdy, jeśli zależy mu na zbawieniu, powinien pamiętać o wezwaniu św. Pawła z Listu do Rzymian: "Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu" (Rz 6,13). Każdy z nas jest więc wezwany do bycia żołnierzem. Może i smutne, ale prawdziwe. Może wolelibyśmy o tym nie myśleć, ale tak nie można, bo wtedy jesteśmy przegrani. Dlaczego?
Świat jeszcze nie istniał. Najpierw Bóg stworzył Aniołów. Jeden z nich był szczególnie pełen chwały. Był bardzo mocny i potężny. Jego imię - Lucyfer - w tłumaczeniu znaczyło "Noszący światło". Był to najpotężniejszy ze wszystkich aniołów. W związku z tym, że był tak potężny, Bóg wziął go jako swojego adiutanta, pierwszego ministra. Lucyfer odkrył Boży plan w stosunku do człowieka. Dowiedział się, że człowiek będzie panował nad ziemią, a aniołowie będą mu służyli. Spróbujmy wyobrazić sobie tę scenę. Lucyfer zwrócił się do Boga: "Boże, Ty chyba żartujesz? Popatrz na te "robaczki", ja mam im służyć? Nie, to jest po prostu dobry kawał. Nigdy tego nie zrobię. Nigdy nie będę im służył!". Właśnie ta sytuacja zobrazowana jest w Księdze Apokalipsy św. Jana: "I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie" (Ap 12, 7-9). Nagle w niebie wybuchła wojna, bo Lucyfer odważył się powiedzieć Bogu, że On się myli! Wtedy Bóg stwierdził, że to miejsce jest zbyt małe dla nich obu, mających tak różne poglądy i wyrzucił go. Jednak Lucyfer, dlatego że był potężny, pociągnął za sobą wielu innych aniołów. W tym momencie rozpoczęły się problemy, dlatego że właśnie od tej pory Lucyfer znienawidził Boga. On wciąż nienawidzi Bożego planu i Bożych ludzi. Wszystko, cokolwiek robi, jest nastawione na niszczenie Bożego dzieła. I trzeba nam o tym pamiętać, że on nie może stwarzać, ale może niszczyć. Obrazowo mówiąc: on nie spowoduje, że drzewo będzie rosło, on może je tylko ściąć.
Wiele lat później Lucyfer pojawił się w ogrodzie Eden. Pamiętacie historię o tym małym stworzonku- wężu- które podważało Bożą prawdę mówiąc: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział...?" (Rdz 3, 1). Pamiętacie, że Adam i Ewa usłuchali tego pokrętnego stworzenia i przez to nadali mu autorytet należny samemu Bogu. I odtąd jest tak jak jest powiedziane w Pierwszym Liście św. Jana: "... cały zaś świat leży w mocy Złego" (1 J 5, 19b). Oznacza to, że Szatan ma autorytet nad światem. A świat według Biblii to między innymi to, co nie należy do Boga. Ma więc on władzę nad tymi wszystkimi, którzy nie są zbawieni, którzy nie należą do Chrystusa. Teraz możecie pomyśleć: "Dziękuję bardzo, nie do mnie ta mowa. Ja przecież jestem zbawiony, powierzyłem moje życie Jezusowi". Ale to nie jest takie proste, jakby się wydawało.
Sięgnijmy do historii troszkę nam bliższej. Historii z czasów II wojny światowej. Myślę, że bardzo jasno przedstawia ona sedno sprawy. Ci, którzy studiowali historię wiedzą, że był jeden moment podczas tej wojny, kiedy było zupełnie jasne, że alianci już tę wojnę wygrali. Była to bitwa o Normandię. Historia nazwała ten decydujący dzień "D-Day". Jeśli znacie historię, to wiecie, że odbyło się jeszcze wiele bitew, miało miejsce wiele wypadków i wiele różnych sytuacji, ale zwycięstwo było już pewne. Jednak Niemcy wycofując się chcieli zniszczyć i spalić to wszystko, co za sobą zostawiali, ponieważ doskonale wiedzieli, że już przegrali. W dzień zwycięstwa tylko zakończyła się walka i umilkły strzały. Myślę, że już zaczynacie widzieć analogię. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa były decydującymi dniami podobnie jak "D-Day". Niepodważalny jest już fakt, kto wygrał tę walkę i jaki jest jej rezultat. Nie musimy się zastanawiać, czy Jezus wygrał, czy nie, bo to wiemy. Nawet, gdyby Jezus został sam, zwycięstwo i tak należy do Niego. Tego nikt i nic nie może zmienić. Szatan również wie, że jest przegrany, jednakże ciągle walczy, bo zazdrości nam tego, co on stracił, a my możemy osiągnąć.
Jakby tego było mało, trzeba, abyśmy jeszcze pamiętali o innej wojnie, w którą także jesteśmy wciągnięci. Jest ona być może jeszcze groźniejsza od tej, o której czytaliśmy wcześniej. Jest to wojna wewnętrzna. Toczy się ona w każdym z nas. Jakże często trudno ją nam dostrzec, trudno się do niej przyznać, bo przez nią stajemy się niewolnikami. Wrogiem jest to, co moglibyśmy nazwać duchem ciała. Św. Paweł w Liście do Galatów ostrzega: "Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch (...) i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie" (Ga 5,17). To napięcie wciąż w nas istnieje. Wciąż zmagamy się z pragnieniami ciała, które prowadzą do nierządu, nieczystości, wyuzdania, bałwochwalstwa, czarów, nienawiści, sporów, zawiści, wzburzenia, niezdrowej ambicji, niezgody, rozłamów, zazdrości, pijaństwa czy hulanek (zob. Ga 5,19-21; por. Rz 1,23-32; 1 Kor 6,9-10; 2 Tm 3,2-6). Stawka w tej walce jest także najwyższa z możliwych, bo "ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą" (Ga 5,21).
W Pierwszym Liście do Koryntian czytamy: "Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć" (1 Kor 15, 24-26). Bóg także mówi, że dzień ogłaszanego zwycięstwa nadchodzi. Będzie to wtedy, gdy Jezus powtórnie przyjdzie na ziemię. Wtedy już nie będzie walki i płaczu. Zanim to jednak nastąpi, musimy walczyć, bo bitwa ciągle trwa. W rzeczywistości, jak mówi Pismo Święte, im bardziej zbliża się ten dzień, tym bardziej Szatan zawzięcie pracuje, zwodząc ludzi. I stąd ta walka, w którą jesteśmy wciągnięci i której wciąż doświadczamy. Sedno, które przekazuje nam Pismo Święte jest jasne: Jako że ten koniec już się do nas przybliża, bitwa w tych dniach ostatecznych staje się coraz bardziej zacięta. Szatan walczy o każdy kawałek ziemi, a raczej o każdą duszę, chociaż wie, że już został pokonany. Fragmenty znajdujące się w Drugim Liście do Tesaloniczan i Ewangelii św. Mateusza (rozdział 24) mówią o tych ostatnich dniach. Bardzo jasno z nich wynika, że będzie to bardzo krwawy czas. Czas, w którym oziębnie miłość wielu. Czas, w którym wielu uczniów Chrystusa da się zwieść zwodniczymi naukami, a ich serca będą ciągnąć do zysku, a nie do tego, "co w górze" (zob. Kol 3,1-2).
Wobec tego następne pytanie brzmi: A co z czasami, w których żyjemy? Wielu ludzi zadaje sobie to pytanie: Czy nasz wiek jest właśnie tym czasem ostatecznym? I pewnie wszyscy teraz czekacie, jakiej udzielę odpowiedzi. Znajdziecie ją w Pierwszym Liście św. Jana: "Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina" (1 J 2, 18).
Wielu zadaje sobie pytanie kiedy ten list został napisany? Wszyscy zgadzają się co do tego, że było to około dwóch tysięcy lat temu. Ostatnia godzina? Czy Jan się nie pomylił? Otóż nie, św. Jan się nie pomylił, bowiem te dni ostateczne rozpoczęły się zaraz po pierwszym przyjściu Chrystusa na ziemię. Ale czy to są już te ostateczne dni? Kościół nie wypowiada się na ten temat. Także ja tego nie uczynię, ale chciałbym wam przeczytać jeszcze jeden fragment z Drugiego Listu do Tymoteusza: "A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń. Z takich bowiem są ci, co wślizgują się do domów i przeciągają na swą stronę kobietki obciążone grzechami, powodowane pożądaniami różnego rodzaju, takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy" (2 Tm 3,1-7). Kochający pieniądze, pyszni, dumni, nieposłuszni swoim rodzicom, kochający przyjemności, stwarzający pozory pobożności, ale wyrzekający się mocy z tego pochodzącej. Wygląda to tak, jakby autor mówił o dzisiejszych czasach. Czy myślicie teraz, że czas, w którym żyjemy, to są te ostateczne dni? Myślę, że musicie się zgodzić z tym co mówi Billy Graham: "Jeżeli to nie są dni ostateczne, to jest to bardzo dobra próba generalna". Owszem, ktoś mógłby powiedzieć: "Nic nowego. Zawsze tak było. Nie przesadzajmy". Ale myślę, że to jest jak z morskimi falami- zawsze są, lecz jeśli nie zauważymy, że się podnoszą, to sztorm może nas zniszczyć.
Dzisiejsze czasy pod wieloma względami są niezwykłe. Możemy z łatwością dojść do takiego wniosku, gdy spojrzymy na pracę Boga, którą widzimy w tych czasach.
Pomyślcie o odnowie charyzmatycznej. Ona dotknęła wielu ludzi. Nigdy do tej pory tak wielka liczba ludzi nie została dotknięta przez jakiś ruch. Są takie miejsca na świecie, gdzie Ewangelia rozprzestrzenia się jak dziki ogień. Tak wielka jest otwartość na Ewangelię choćby na Filipinach czy w Afryce. Duch Święty pracuje tam w niesamowity sposób.
Kolejny przykład - Sobór Watykański II. My to wszystko bierzemy za normalne, ale było to zdumiewające wydarzenie w życiu Kościoła. I to nie tylko naszego Kościoła, ale całego Ludu Bożego. Albo pomyślcie o naszym papieżu Janie Pawle II. Papieże zawsze byli ważnymi ludźmi, ale kilka lat temu Jan Paweł II został wybrany człowiekiem roku przez komunistyczny magazyn "Times". Był bardziej popularny w Stanach Zjednoczonych niż amerykański prezydent. Gdybyśmy popatrzyli z kolei na ruchy ekumeniczne. Zdumiewające rzeczy dzieją się i już się zdarzyły w budowaniu jedności Kościoła. Jest zupełnie jasne, że Bóg teraz działa w niesamowity sposób.
Ale równocześnie jest to czas diabła. Wojny XX w. zabrały więcej żywotów ludzkich niż przez dziewiętnaście poprzednich wieków. W tym wieku dojrzały i rozkwitły ruchy nacjonalistyczne, komunizm. Do jakiego stopnia może to być niehumanitarne, czytamy już w książkach historycznych, a więc to jest faktem. Innym przykładem są męczennicy. Przez ostatnie 90 lat Kościół miał więcej męczenników niż przez XIX wieków swego istnienia. Pomyślcie także o aborcji. Jesteśmy wręcz oburzeni lub przerażeni słysząc o ofiarach z dzieci w innych kulturach, czy gdy ktoś wyrzuci tygodniowe dziecko na śmietnik, a co się dzieje u nas w związku z aborcją?
Myślę również, że jest to czas pochrześcijański. Oczywiście nie jest to prawdą dla całego świata. Wspomniałem wam Filipiny, Afrykę. Jednak na Zachodzie od czasów oświecenia na pewno narastała bardzo świadoma decyzja, aby odwrócić się od Boga i wszystkich Jego wartości. Znany pisarz Aleksander Sołżenicyn po opuszczeniu Rosji przyjechał do Stanów Zjednoczonych, by przemawiać na temat tego, czego dopuścił się komunizm. Cały zachodni świat cieszył się i chlubił swoją wolnością. Jedna z rzeczy, jaką powiedział Sołżenicyn, była następująca: "Wy, ludzie Zachodu, zapomnieliście Boga". Obecne czasy różnią się od czasów pogaństwa, ponieważ poganie nie znali Dobrej Nowiny. Natomiast ludzie żyjący w obecnym czasie pochrześcijańskim, a więc kiedy chrześcijaństwo zostało już objawione, konsekwentnie przeciwstawiają się i odrzucają to wszystko co ono niesie.
Jakie są owoce czasu postchrześcijańskiego? Niemoralność- na przykład małe dziecko, które idzie na basen patrząc na tam obecnych, coraz częściej mówi: "Tato, ci państwo zapomnieli swoich ubrań!". Dla małego dziecka jest zupełnie oczywiste, że bycie nagim w miejscu publicznym jest nieludzkie i jest to przeciw Prawu Bożemu, ale społeczeństwo myśli na ten temat zupełnie inaczej. Jakże bliskie i żywe stają się słowa św. Pawła, że ludzie "znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce" (Rz 1,21).
Eutanazja i aborcja - kolejne owoce. Dziś kaleki, chory, cierpiący to już nie człowiek. Dla niego nie ma miejsca w normalnym społeczeństwie. A może już nienormalnym? Następny owoc to brak wiary. Gdyby ktoś chciał studiować teologię na Zachodzie, to są wielkie szanse na to, że straci swoją wiarę. Nie przesadzam. Wiele instytucji, które mają nauczać wiary, ma w swoim personelu takich "ekspertów", którzy nie wierzą, którzy chcą nauczać, że Listy nie pochodzą od Pawła, a Księga Objawienia została napisana przez kilku podekscytowanych uczniów. To jest właśnie owoc wielu lat odrzucania Boga. Nie muszę mówić już o narkotykach. Młodzi ludzie, nawet małe dzieci zażywają je. I to zarówno te słabsze, jak i te mocne. A brak normalnych rodzin? Pewien człowiek zabrał kiedyś do swojej wspólnoty 28 dzieci. Pochodziły one z jednej ze szkół w Londynie. Miały od 8-12 lat. Wyobraźcie sobie, że ani jedno z nich nie miało normalnej rodziny, bo albo mama była prostytutką, albo żyła z piątym już mężczyzną, albo rodzice zupełnie się o nich nie troszczyli. I te dzieci już w tak młodym wieku rozwinęły w sobie nienawiść. Myślę, że zauważyliście także rozwój wielorakich sekt, które oferują człowiekowi drogę zbawienia, a w rzeczywistości niosą duchowe i umysłowe zniewolenie. Powstają także różne ruchy, tworzą się tak zwane subkultury. Jest wśród nich między innymi ruch punków. Są to ludzie z takimi śmiesznymi włosami i wszędzie mają powpinane agrafki. Czasami można się z tego śmiać, czasami złościć. Ale jeśli przypatrzycie się temu wszystkiemu to musicie powiedzieć: "Coś jest naprawdę głęboko chore". Jan Paweł II nazwał to właśnie "kulturą śmierci." Przekręciliśmy obraz Boży i zniekształciliśmy go. Robimy z naszymi umysłami i ciałami nie to, co naprawdę powinniśmy robić. Przeciętny młody Amerykanin słucha około 6 godzin muzyki dziennie. A nie wiem, czy osoba ludzka została stworzona po to, aby tak długo słuchać muzyki, bo to jest nieludzkie. Nie mówiąc już o innym współczesnym bożku, jakim jest telewizor czy, coraz częściej, komputer. Dla wielu to jedyna świętość i wyrocznia kształtująca ich życie.
Dlaczego o tym mówię? Jest taka wspaniała książka pt.: "Władca pierścieni". Jest to bajka, ale bajka jakże trafnie ukazująca rzeczywistość. Głównymi bohaterami są "hobbici". Są to takie małe krasnale z owłosionymi kończynami i wielkimi brzuchami. Żyją na ziemi i uwielbiają przyjęcia. Jedzą około pięciu razy dziennie. Jak na urodziny otrzymują jakieś prezenty, to dają je innym. Bardzo cieszą się życiem. Mogliby polować na króliki, leżeć na słońcu, uprawiać ziemniaki i byliby bardzo szczęśliwi. Tolkien, autor tej książki, mówi że w zasadzie wszyscy głęboko w sercu jesteśmy takimi hobbitami pragnącymi ułożyć sobie spokojne życie. Nagle ci hobbici odkrywają, że gdzieś jest wojna. Mówią: "Co mnie to obchodzi, przecież ja muszę powyciągać z ziemi marchewki, muszę uwarzyć piwo w browarze, potrzebuję przecież coś do jedzenia. Zostawcie mnie więc w spokoju". Ale historia hobbitów ukazuje, że nie tak to się potoczyło. Powoli ten stan wojny obejmuje ich spokojne, proste, miłe życie. Nagle odkrywają, że zostali powołani, wręcz narodzili się po to, by walczyć. I to jest prawda, która musi dotrzeć do każdego z nas. Ty i ja, my hobbici ziemskiej rzeczywistości, urodziliśmy się to po, by walczyć.
To wszystko, o czym była mowa wcześniej, nie stało się tak po prostu przez przypadek. Może czasami patrzymy na nasze czasy, na ludzi w tych czasach żyjących i myślimy sobie: "Czemuż ja nie urodziłem się w innym wieku? Czy Bóg się nie pomylił?". Ale Bóg się nie pomylił. On stworzył ciebie i mnie po to, abyśmy żyli w tym wieku. Jedną z rzeczy, które ciągle słyszymy w różnych proroctwach z różnych grup to jest przesłanie, które brzmi tak: "Ja cię uczyniłem właśnie na te czasy". To niesamowite wylanie Ducha Świetego, które ma miejsce w tym wieku, wydarzyło się po to, aby pokonać zło, które jest również w tych czasach. Tak naprawdę jesteśmy w stanie prawdziwej wojny. Ona wpływa na ciebie nawet gdybyś był takim nieużytecznym hobbitą chcącym zamknąć się w swoim światku. Jednak to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Owszem- myśmy nie wybrali tej wojny. Ona już była tam, gdzie się narodziliśmy, gdzie przyszło nam spędzać życie. Po prostu toczyła się gdzieś naokoło nas. I również toczy się wokół ciebie. Wiecie, że jedna z taktyk szatana jest taka, że on chce, abyśmy uwierzyli, że ta bitwa wcale nie istnieje.
Polecam wam także książkę napisaną przez C.S. Lewisa pt.: "Listy starego diabła do młodego". Jest to historia starego diabła piszącego listy do swego młodszego kolegi, w których zawiera on instrukcje tego, co należy robić, aby zwieść człowieka. Opisuje na przykład myśli, które ten młodszy diabeł ma włożyć w umysły ludzi itp. Oczywiście jest to napisane w formie groteski, ale czytając tę książkę "łapiecie się" na tym, że to mogłyby być myśli, które są w waszej głowie. Jest to bardzo pomocna książka, która pomaga w rozeznawaniu walki duchowej.
Czy mam was teraz zostawić z tymi wszystkimi złymi wiadomościami? Nie, nie zostawię was z tym. Myślę, że jest jeszcze coś do dodania. W Liście do Efezjan czytamy: "W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych"(Ef 6, 10-18). Owe słowa to są instrukcje dotyczące czasów bitwy. Możecie powiedzieć: "Ja nie potrzebuję takich instrukcji". Ale Biblia mówi, że ich potrzebujesz. Przykro mi. Są dwa królestwa i ty musisz zdecydować. Podjąłeś już decyzję, że chcesz żyć w królestwie Bożym. W zawiązku z tym, że królestwo Boże jest w stanie wojny z królestwem diabła, to potrzebna jest ci zbroja, abyś nie został zraniony. Sedno tego fragmentu jest takie, że nic, co jest w nas, nie czyni nas dostatecznie mocnymi, aby przeciwstawić się złu, albo żeby wygrać tę bitwę. Sami w sobie nie mamy odpowiedniego wyposażenia, którego wymaga ta walka.
Ktoś mnie kiedyś zapytał: "Czy my musimy bać się diabła?" Odpowiedź na to pytanie może być dwojaka: tak i nie. Nie musisz się go obawiać, jeśli masz pełną zbroję. Ale lepiej się obawiaj, jeśli jesteś na tyle głupi, że zamiast nosić zbroję wyrywasz marchewkę w swoim ogrodzie. Także Biblia mówi: "...weźcie na siebie pełną zbroję Bożą..." (Ef 6, 13). Oznacza to, że Bóg ma dla nas pełne wyposażenie, ma dla nas odpowiedni sprzęt, tak abyśmy mogli stawić opór.
Zastanówmy się, czymże jest ta zbroja? To jest rzecz duchowa, dlatego że walka jest duchowa. Naszym wrogiem nie są ludzie, ale duchowa rzeczywistość- Szatan i jego aniołowie. A ponieważ Szatan jest przebieglejszy, inteligentniejszy i mocniejszy od nas, dlatego musimy być mocni przynależnością do Boga, mocą Jego potęgi. A ta potęga tkwi między innymi w zbroi, jaką daje nam Bóg. Przyjrzyjmy się więc tej zbroi, która musi być wzięta z Bożego arsenału, porównując ją jednocześnie do poszczególnych elementów zbroi rzymskiej, na której św. Paweł wzorował się tworząc ten opis.
Zbroję Bożą stanowi między innymi prawda. Rzymianie chodzili w długich tunikach. Gdy chcieli iść szybko podwijali je wkładając za pas, by się w nią nie zagmatwać. Prawda jest tym, co nam ułatwia, wręcz umożliwia marsz w kierunku Boga, bo kłamstwa, których ojcem jest Szatan, będą chciały cały czas gmatwać naszą wiarę poprzez podsuwanie wewnętrznych wątpliwości, nauk sprzecznych ze słowem Bożym, przybranych atrakcyjnymi i wielce "naukowymi" stwierdzeniami, czy wreszcie poprzez przewrotne zasady życia.
Drugim elementem jest pancerz sprawiedliwości, czyli oddania każdemu tego, co mu się słusznie należy. Pancerz ochrania najbardziej otwarte na zranienia okolice, szczególnie serce. W zbroi duchowej ma ochraniać naszą świętość, naśladowanie Chrystusa, jedynego sprawiedliwego, w codziennym życiu.
Jeżeli chcemy nosić pełną zbroję Bożą, musimy także włożyć buty na nogi, abyśmy byli gotowi iść do świata. Św. Paweł porównuje je do głoszenia dobrej nowiny. Mamy ewangelizować, a także budować pokój, jedność między ludźmi, abyśmy szli wspólnie we właściwym kierunku. Jedną ze strategii Szatana jest zasianie niezgody między braćmi. Jednym z rodzajów ówczesnej broni były dwie metalowe kulki połączone linką. Rzucano je pod nogi przeciwnika i jeśli ktoś się wywrócił, to cały szyk się załamywał. I pośród chrześcijan Szatan rzuca niezgodę, więc tak ważne jest żyć w pokoju z bliźnimi- zaprzestać sporów, obgadywań, bo Szatan to wszystko wykorzystuje.
Dalej św. Paweł wskazuje na tarczę wiary. Tarcza żołnierza rzymskiego była duża. Chroniła całą jego postać. Oglądałem kiedyś pewien film o Rzymianach. Gdy ich kolumna została zaatakowana w wąwozie, żołnierze idący obrzeżami kolumny tak ustawili swe tarcze, że ochraniali nimi przód i boki kolumny, a ci, którzy szli w środku, nieśli tarcze nad sobą, by chronić ją przed strzałami spadającymi z góry. Wiara, która jest trzymaniem się Boga, Jego Objawienia, czyni chrześcijanina nietykalnym, niedostępnym na te ogniste strzały Szatana, którymi są jakieś oskarżenia, głosy potępienia.
Musimy mieć również na głowie hełm zbawienia, tę prawdę, że jesteśmy zbawieni mocą Bożej miłości. O tym, co Bóg dla nas uczynił, wciąż trzeba myśleć. A kiedy Szatan mówi: "Przegrałeś" - ty musisz się trzymać Słowa Bożego. To jest nasz miecz, gdyż słowo Boże jest "żywe, (...), skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny" (Hbr 4,12). A miecz służy zarówno do obrony jak i ataku, bo w nim znajduje się nieomylna prawda, która niszczy demoniczne kłamstwa, która pomaga przejść drogi oszustw. Dzięki znajomości słowa Bożego mamy przewagę nad mądrością tego świata i uwodzicielskimi umiejętnościami Szatana.
Zauważmy jedną, bardzo ważną rzecz, a mianowicie to, że wszystkie te rodzaje wyposażenia broni są z przodu. Kiedy się odwrócisz, to z tyłu jesteś odkryty. Trzeba więc podjąć walkę. Ucieczka staję się klęską, jest drogą do niewoli. Inne ważne wezwanie, które św. Paweł powtarza dwa razy (w w. 11 i 13) to to, aby wziąć pełną zbroję. Nie może w niej nic zabraknąć, bo atak Szatana jest zorganizowany (Zwierzchności, Władze, rządcy) i zróżnicowany (w. 13- "zwalczywszy wszystko"). I jeszcze jedna rzecz- mamy to wszystko wkładać na siebie "wśród wszelakiej modlitwy i błagania" (w.18). Nie wystarczy mieć zbroję. Trzeba umieć się w niej poruszać, posługiwać, a te umiejętności zyskujemy na modlitwie, na kolanach. Modlitwa to jakby czas szkolenia bojowego.
Kiedy wkładamy na siebie tę zbroję do walki, to co to znaczy? Czy mamy biegać po placach i krzyczeć: "Chodźcie no tutaj wy diabły, demony, walczmy!". Nie, nasze wojowanie to jest ta codzienna walka, na przykład z rutyną, z którą się codziennie zmagamy. To jest przeciwstawianie się światu i swojemu ciału, przeciwstawianie się kłamstwom diabła - jest to codzienna bitwa z tym, co chce nas odciągnąć od życia wiarą. Ojcowie Kościoła mieli podobne wyrażenie. Jeden z nich zapytany, co robią w klasztorze odpowiedział: "My upadamy, a potem powstajemy, znowu upadamy i powstajemy i tak w kółko". I tak jest chyba w życiu każdego z nas. Dlatego, że ta bitwa jest bitwą całego życia, a my dzięki Bożej łasce możemy wciąż zaczynać od nowa. Bóg daje nam pancerz nie po to, żebyśmy wygrali bitwę, ale byśmy wygrali całą wojnę.
Bohaterem "Władcy pierścieni" jest Frodo, mały hobbit. Ta książka jest dlatego tak ekscytująca, że im dalej się zagłębiasz, to on tym bardziej staje się bohaterem. Zapomina o swoich marchewkach, o piwie i chce służyć królowi.
"W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego" (2 Tm 4, 7-8). Św. Paweł zachęca tutaj tego "młodego hobbita" Tymoteusza do tego, aby brał z niego przykład i wziął udział w dobrej walce. Chciałbym wam powiedzieć, że nie ma już walki, którą trzeba toczyć, lecz nie mogę. Naprawdę bardzo żałuję, że nie mogę wam powiedzieć, że bycie uczniem Chrystusa to jest siedzenie w ogrodzie i tylko czytanie Pisma Świętego lub zajmowanie się innymi praktykami pobożnościowymi. Jeśli tak myślicie, to jesteście głupcami i jeśli w to uwierzycie, zostaniecie zranieni. Ale mogę wam ogłosić inną radosną wieść- jeśli będziecie chcieli mieć osobistą relację z Bogiem, jeżeli będziecie chcieli być w armii Pana, jeśli będziecie walczyć nie swoją mocą, ale nosząc zbroję Bożą, to nasz Król obiecuje nam chwałę. Gdzieś głęboko w nas jest pragnienie wielkości. Bracia i siostry, myślę że jest to przywilej, że urodziliśmy się dla tego czasu. Ten czas niesamowicie należy do diabła. Ale również jest to czas zdumiewającego działania Boga. Bóg ma plan dla ciebie i dla mnie. Zajmijmy swoje miejsce w Jego planie. Indywidualnie i jako lud. Walczmy w tej dobrej walce, a później odbierzmy koronę zwycięstwa i sprawiedliwości, którą Bóg dla nas przygotował.

| |