Strona główna
Czym są wspólnoty
 przymierza?
Historia wspólnoty
Treść przymierza
Nasza wspólnota
Wydarzenia
Nauczanie
Archiwum
Słowo Boże
Adres
Linki
Archiwum konferencji
WIARA

Wiele osób, gdy wzywa się ich do życia wiarą, broni się: "Przecież chodzę do kościoła", inni mówią: "Przecież staram się żyć, jak Pan Bóg przykazuje" i zastanawiają się, czego się od nich jeszcze chce. Aby to lepiej zrozumieć, trzeba nauczyć się odróżniać religijność i pobożność od prawdziwej i pełnej wiary. Te dwie pierwsze rzeczywistości są tylko częścią życia wiarą. Bóg wyraźnie ostrzegał "pobożnych" Izraelitów: "Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham" (Iz 1,15). Widzimy, że przecież oni chcieli rozmawiać z Bogiem. Chcieli dobrze, a tu taka reakcja Boga. Później także do tych, którzy uważali się za sprawiedliwych i najpobożniejszych w Izraelu, Jezus skierował pełne wyrzutu słowa Boga wypowiedziane wcześniej ustami Izajasza: "Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie" (zob. Mt 15,1-8).
Problem fałszywej wiary, którą człowiek ogranicza do znajomości pewnych zasad lub wykonywania pewnych praktyk pobożnościowych, wciąż zagraża tym, którzy szukają Boga. Dlatego św. Paweł ostrzegał, a jego słowa nadal pozostają aktualne: "Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy" (2 Tm 3,5). Niestety, może być i tak, że człowiek codziennie się modli, lecz swym życiem temu wszystkiemu, co wyznaje ustami, przeczy. Jego wiara jest podobna do postawy pewnych żołnierzy, którzy z uwagą słuchali swego dowódcy zagrzewającego ich do boju, bili mu brawo, lecz nadal trwali w swych okopach, gdy ten ruszał do boju. Oni bali się zaangażować w to, co usłyszeli. I dla nas pobożność może być taką tarczą, za którą się chronimy przed wiarą i którą chcemy uspokoić swe sumienie.
Czymże więc jest wiara? Po pierwsze i przede wszystkim wiara jest osobistą relacją z Bogiem. Z Bogiem, który sam się objawia. Czyni to, gdyż pełnej prawdy o Nim nie jesteśmy w stanie poznać tylko w oparciu o własne wysiłki czy zadowalając się tym, co usłyszymy na kazaniu czy katechezie (por. Mt 16,17; J 4,42). Przecież sami mówimy: "Wierzę w Boga". Dlatego nieustannie trzeba sobie odpowiadać na pytanie: "Kim tak naprawdę dla mnie jest Bóg?". Nie, co o Nim wiem, ale Kim on jest dla mnie tak w głębi mojego serca? Jakie miejsce zajmuje w moim życiu i jaki ma na nie wpływ?
Wiemy, że Bóg, to ktoś nieskończenie doskonały. Ktoś "Naj...". Dopóki więc Bóg nie będzie dla mnie Kimś najważniejszym, nie mogę powiedzieć, że prawdziwie wierzę. Dopiero, gdy On będzie dla mnie konkretną osobą i będzie na pierwszym miejscu pośród wartości mego życia, wiara stanie się stylem postępowania, który będzie wyznaczał sam Bóg. On będzie to czynił zawsze i wszędzie. Nie będę wtedy zostawiał Go w domu po porannej modlitwie, by przypomnieć sobie o Nim wieczorem. Wtedy, przy właściwej postawie wiary, zanim coś powiem czy zrobię, najpierw zapytam się Tego, który mi towarzyszy: "Boże, a co ty na to? Czy Tobie się to podoba? Co Ty byś zrobił na moim miejscu?".
Człowiek wiary troszczy się o to, jak przeżyć każdą chwilę z Bogiem i po Bożemu. Dlatego jednego ze sposobów na to, aby przekonać się, czy jesteśmy osobą wierzącą, możemy nauczyć się od pewnego biskupa Aleksandrii. Biskup Cyryl zapytany, jak uczy wiary młodych ludzi, odpowiedział: "Biorę ich na rok do swojego domu". Czy w twoim domu człowiek niewierzący mógłby nauczyć się życia wiarą, którą wyznajesz?
O tym, czy nasza wiara skierowana jest ku Bogu możemy się także przekonać, zwracając uwagę między innymi na to, o czym najczęściej myślimy (np. na modlitwie), bo "gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6,21). Jeżeli potrafię, nawet pośród największych problemów, myśleć o Bogu, jeżeli potrafię łączyć życie z modlitwą, to wiara jest na dobrej drodze.
Taki kontakt z Bogiem, na którym opiera się dobra wiara, wypływa z miłości, w której Bóg chce być naszym nauczycielem i przyjacielem oraz ze świadomej odpowiedzi człowieka, który przyjmuje to Boże wezwanie, bo wie, Komu powierza swe życie, swą przyszłość (por. 2 Tm 1,12).Wypływa ona także z wdzięczności wobec Tego, który do końca nas umiłował (zob. J 13,1) i to nie ze względu na jakiekolwiek nasze zasługi (por. Rz 5,8).
Miłość i wdzięczność skierowane ku Bogu- oto serce wiary. Serce czyniące ją żywą, mocną i stałą. Droga do takiej wiary jest prosta. Św. Paweł w Rz 10,14 pyta: "Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli?". Trzeba więc otworzyć się na słowo Boże, gdyż "wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa" (Rz 10,17). Słowo o miłości Bożej, która chce zbawić człowieka. Każdego z nas (por. 1 Tm 2,4). Bez znajomości słowa Bożego podstawy naszej wiary będą bardzo kruche. Może nią wtedy zachwiać byle wiaterek fałszywej nauki czy zwodniczych uczuć.
Tych dwóch rzeczy musimy się szczególnie wystrzegać, jeśli chcemy trwać w prawdziwej wierze. Uważajmy więc na fałszywych proroków, bo oni są jak wilki w owczych skórach. Podchodźmy także z dystansem do uczuć, które dla wielu są miernikiem wiary i bodźcem do jej przeżywania. Od jakże wielu osób da się usłyszeć: "Wczoraj wszystko było dobrze więc się (np.) modliłem. Dziś jestem przygnębiony, to nie pójdę do kościoła, bo i tak nie przeżyję dobrze Mszy". Dla takiej osoby bogiem jest jej własne "ja". Jej wiara skierowana jest ku własnemu wnętrzu, osobistym przeżyciom, a nie ku Bogu, który jest wciąż Ten sam teraz i na wieki, i który nas kocha bez względu na to, czy jest nam radośnie czy smutno na sercu. Taka postawa oparcia się na uczuciach wcześniej czy później doprowadzi do zguby. Przestrzega nas o tym choćby historia św. Piotra, który dopóki opierał się na słowie Bożym, szedł po wodzie. Gdy podstawą jego działania przestała być moc tego słowa, a stało się nią uczucie lęku wywołanego silnym wiatrem, Piotr zaczął tonąć (por. Mt 14,22-33). Podstawą wiary nie mogą być nasze uczucia.
Wiara jest więc także sposobem odnoszenia się do Boga opartym na Jego obietnicach. Jest to wierzenie nie tylko w Boga, ale i Bogu. I tak na przykład Sara uznała "za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy" i dlatego "mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia" (Hbr 11,11). Choćby na tym przykładzie możemy powiedzieć, że wiara nie jest ślepym i bezmyślnym dążeniem nie wiadomo gdzie i po co. Kierunek i cel są znane. Jest nimi to, co mówi Bóg. W związku z tym można stwierdzić, że z naszej strony wiara jest to postawa zaufania, że spełnią się słowa powiedziane od Pana (por. Łk 1,45). Nawet gdyby w danej chwili wydawały się dziwne i po ludzku nierealne. Lecz przecież wiara to zaufanie Bogu, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych (zob. Łk 1,37).
Takiego zaufania Bogu uczy nas między innymi Abraham, który "wbrew nadziei uwierzył nadziei (...).I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe (...). I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze (...) i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał" (Rz 4,18-21). Jakaż wielka prostota w przeżywaniu wiary u tego człowieka. Bóg powiedział i on to przyjmuje bez zbędnego dociekania. Wiara jest tutaj zgodą na wolę Bożą w naszym życiu. Jest odpowiedzią daną Bogu swym życiem. To nie kalkulowanie czy Bóg ma rację, czy nie, gdyż to nie nasz rozum jest podstawą wiary. Wiara, to odważny krok w kierunku, który wyznacza Bóg, kierując do nas swe słowo. To przede wszystkim w takich chwilach możemy pokazać, na ile poważnie traktujemy słowa: "Bądź wola Twoja", na ile wierzymy Bogu.
Wiara to zaufanie w dobroć, moc, mądrość i miłość Bożą. Jest ona swoistą formą pewności, że Boże zamiary w stosunku do nas są pełne pokoju, że mogą nas one doprowadzić do szczęśliwej przyszłości (zob. Jr 29,11) nawet, gdyby droga wiodła czasami przez "ciemne doliny". Pamięć o tym pozwala przetrwać wszystko. I to, co Bóg na nas dopuszcza: "Choćby mnie zabił Wszechmocny- ufam, i dróg moich przed Nim chcę bronić" (Hi 13,15), jak i to, co ludzie nam czynią: "Ufałem, nawet gdy mówiłem: 'Jestem w wielkim ucisku'. Powiedziałem w swym przygnębieniu: 'Każdy człowiek kłamie!'" (Ps 116,10-11).
Jednakże nie wystarczy tylko o Bożych planach i słowach wiedzieć. Pewien uczony w Piśmie także wiedział, co jest najważniejsze w Bożej nauce. Jednak ponieważ zatrzymał się tylko na wiedzy był także tylko niedaleko od Królestwa Niebieskiego, a nie w nim samym. Mógł do niego wejść, gdyby tylko realizował to, w co wierzył (por. Mk 12,28-34). Jeśli tak wyglądałaby nasza wiara, to można by ją porównać do radości człowieka, który cieszy się i zadowala spoglądaniem przez szybę wystawy na to, co może być jego własnością. Trzeba więc w świetle tych Bożych planów żyć, podejmować swe decyzje i wybory, pamiętając Komu i dlaczego wierzę. Widać tu ścisłą współpracę między Bogiem, który zaprasza do wiary i daje wszystko, co jest do niej potrzebne, a człowiekiem, który na ten dar w sposób wolny i świadomy odpowiada i nim żyje.
Dopiero przy takiej postawie wiara przestaje być zbiorem bezdusznych praw, które trzeba wypełniać, a staje się tym, czym Bóg chce, aby była, a mianowicie "poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy" (Hbr 11,1). Słuchając tych słów możemy powiedzieć, że wiara to także sposób poznania, widzenia tych rzeczywistości, które, choć są w danej chwili dla danej osoby niewidzialne, to jednak są dla niej ważniejsze niż wartości, o których zapewniają ją zmysły. Ponieważ zaś wiara pozwala człowiekowi wierzącemu dostrzec więcej, dlatego też pozwala mu ona żyć pełnią życia.
Zobaczmy teraz, jakich to dóbr możemy się spodziewać, gdy zaufamy Bogu, gdy powierzymy Mu swe życie, gdy przez to życie pójdziemy Jego drogami? Wystarczy zajrzeć do 11 rozdziału Listu do Hebrajczyków. Czytamy w nim, że wiara daje życie. Pozwala je prowadzić w sprawiedliwości. Uczy prawdziwej mądrości potrzebnej do poznania, przyjęcia i zrozumienia prawd objawionych. Bez podejścia do Biblii z wiarą pozostanie ona jedynie zbiorem historii czy różnych przepisów. Wiara zapewnia niezniszczalne dziedzictwo i ocalenie. Daje moc potrzebną w życiu. Inne fragmenty Biblii dodają do tego skarbca wiary nowe rzeczy. Przez wiarę nasze serca stają się mieszkaniem dla Boga w Trójcy Świętej Jedynego (por. Ef 3,17; Ga 3,2). Wiara pokładana w Jezusie Chrystusie, który gładzi grzechy świata, niesie z sobą usprawiedliwienie (zob. Rz 3,28. 4,5). Wiara jest także jak źródło, dzięki któremu możemy sycić się Bożym błogosławieństwem (zob. Ga 3,9). To tylko niektóre dobra związane z darem wiary.
Choć z rzeczywistością wiary łączy się tak wielkie bogactwo, wiele osób boi się podjąć prawdziwe życie wiarą, gdyż w ich sercu jest jakiś lęk bądź grzech, coś, co ich blokuje, bądź czego się wstydzą, jakaś błędna postawa, błędne myślenie o Bogu czy wierze i takie osoby zamiast przyjść do Jezusa, który uwalnia od zła, czekają, aż staną się doskonali, lub z bojaźni przed "surowym" Bogiem zaczynają sobie życie układać bez wiary. Jednak podstawą naszej wiary nie jest także nasza doskonałość moralna, lecz oddanie swego serca miłosierdziu Bożemu. Budowanie życia na własnej doskonałości prowadzi do pychy i skupienia się na sobie, lub rozpaczy w obliczu różnych niepowodzeń i upadków. Dlatego też to wiara pozwalająca działać w nas Bogu jest mocą prowadzącą do zwycięstwa. Zwycięstwa zarówno nad starym człowiekiem tkwiącym w każdym z nas, nad duchem tego świata, który chce nas odciągnąć od Boga, jak i nad Szatanem (por. 1 J 5,4).
Prawdziwa wiara jest więc tarczą, za którą się chronimy. Chronimy się jednak nie przed zaangażowaniem w relację z Bogiem, lecz przed rozżarzonymi pociskami Szatana, którymi chce on siać zamęt w naszej duszy (por. Ef 6,16; 1 Tes 5,8). To z niej człowiek może czerpać pokój serca i wewnętrzne umocnienie (zob. J 14,1; Łk 8,50) i przez nią dostępuje łaski, która pozwala mu chlubić się nadzieją chwały Bożej (zob. Rz 5,2). Nadzieją, która nie przemija, jak te, które oferuje świat, gdyż nadzieja wypływająca z wiary pełna jest nieśmiertelności.
Człowiek wiary, właśnie dzięki wierze, inaczej rozumie całą rzeczywistość dlatego, że ma udział w widzeniu Boga. Jest tak dlatego, iż wiara czyni nas dziećmi Bożymi, pozwalając odkryć i zrozumieć, kim naprawdę jesteśmy i w związku z tym, jak powinniśmy żyć. Dziecko zaś ma nawyki wyniesione z domu. Kiedy przez dar wiary te nawyki wypływające z relacji z Bogiem staną się naszym udziałem, wtedy człowiek nie wstydzi się już okazywania na różne sposoby tego, że jest wierzącym. Mając zaś świadomość tego, kim jest, nie patrzy na świat po ludzku (mamy tutaj na myśli tych, którzy z Bogiem się nie liczą, lub nie żyją pełnią wiary), lecz po Bożemu, pamiętając, że myśli Boga nie są myślami naszymi (zob. Iz 55,8). Kiedy więc człowiek wierzący zaczyna porównywać swe życie z życiem człowieka niewierzącego stwierdza, że on nie jest z tego świata (zob. J 18,36). On jest uczestnikiem Królestwa Bożego.
Patrząc na to wszystko można powiedzieć, że wiara to przygoda kroczenia za Bogiem. To wybranie konkretnej drogi życiowej, którą chce się przebyć z konkretną osobą, by osiągnąć konkretne wartości. A ponieważ wiara, to osobista relacja z Bogiem, nikt do końca nie zrozumie, czym ona jest, dopóki sam nie spróbuje jej przeżyć, zaangażować się w nią osobiście. A choć jest to przygoda niełatwa, to jednak ze względu na swój cel (zob. 1 P 1,9) jakże wspaniała i warta wysiłku. Dobrze tę prawdę ukazał kiedyś wielki uczony i myśliciel chrześcijański Blaise Pascal. Wyśmiewany z powodu wiary powiedział swemu niewierzącemu koledze mniej więcej tak: "Widzisz, to życie i tak muszę jakoś przeżyć. Dlaczego by więc nie z Bogiem i nie po Bożemu. Wierząc nic nie tracę, bo życie na ziemi trwa chwilę, a dzięki wierze mogę zyskać wieczność". Tak więc możemy powiedzieć, może trochę nieładnie, że wiara to czysty zysk.
Abyśmy mogli się podjąć tej przygody zwanej życiem według wiary, pamiętajmy na razie o trzech rzeczach. Ponieważ prawdziwa wiara jest łaską (por. Mt16,17) prośmy o nią. Choćby tak jak Apostołowie: "Przymnóż nam wiary" (Łk 17,5) czy jak ojciec pewnego chłopca chorego na epilepsję: "Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu" (Mk 9,24). Następnie, jeśli nie chcemy pobłądzić na drogach wiary, starajmy się naśladować Jezusa, gdyż to On "nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala" (Hbr 12,2). Sam Jezus prosi: "Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!" (J 14,1). Zarówno Jezusowi, a później Jego Apostołom, chodziło o to, aby podstawą wiary była osoba Jezusa Chrystusa, gdyż "fundamentu (...) nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus" (1 Kor 3,11). I w końcu trzeba być wiernym lekturze słowa Bożego, gdyż "wiara rodzi się z tego, co się słyszy (...)" (Rz 10,17). To słowo pomoże nam wzrastać, odkrywać to wszystko, co kształtuje i umacnia wiarę. Postarajmy się, aby tych trzech elementów budujących wiarę nie zabrakło w naszym życiu, a Bóg, który "mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy" (Ef 3,20) sam będzie nas prowadził drogami wiary.
Pytania:
1) Czego nowego o wierze nauczyła cię ta konferencja?
2) Która z wymienionych definicji wiary jest ci najbliższa, a którą najmniej kojarzyłeś z pojęciem wiary? Dlaczego?
3) Jaki wpływ na twoje życie wiarą mają: rozum, uczucia, to, co mówią inni, słowo Boże?
4) Co zrobisz, aby pogłębić swą wiarę?
do góry
WebDesign © by Szymon Rochowiak | Copyright © 2002-2006 EGEIRO
Wszelkie prawa zastrzeżone