|
Archiwum konferencji
WOBEC RZECZYWISTOŚCI GRZECHU
Kiedy Bóg stworzył świat "widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Tak więc Bóg stworzył ten świat, by był on miejscem pokoju, szczęścia, sprawiedliwości i miłości. Widzimy jednak, że nie od dziś coś niedobrego dzieje się z tym światem. Coraz więcej na nim zła. Wojny, napady, morderstwa, niesprawiedliwość, nędza to coraz częstsze obrazy. Coraz więcej osób pogrąża się w samotności, depresji, niepokoju, braku zaufania, smutku, bezsensie życia. Być może te rzeczy dotykają wielu z nas.
Doświadczając tego wszystkiego, patrząc na te wszystkie rzeczy, możemy się zacząć zastanawiać, dlaczego tak jest? Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, zajrzyjmy do Księgo Mądrości, w której możemy znaleźć między innymi takie stwierdzenie: "Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą" (Mdr 2,23-24). W tym fragmencie najpierw znajdujemy przypomnienie, że dla wielkich i wspaniałych rzeczy stworzył Bóg człowieka. Ten stan został zmieniony przez zawiść złego ducha i łatwowierność człowieka wobec jego pokus. Od tego też momentu "przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć" (Rz 5,15). Tak więc Boża rzeczywistość została zniszczona, można powiedzieć: umarła z powodu przestępstwa człowieka. To przestępstwo nosi dziś nazwę grzechu.
Czym w takim razie jest grzech? Przede wszystkim jest brakiem zaufania Bogu. Ten brak zaufania, oparty na szatańskim podszepcie: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział?" (zob. Rdz 3,1), jest korzeniem grzechu. Prowadzi on do przekroczenia Bożych praw, do wyjścia poza mury obronne, które, dla ludzkiego szczęścia, postawił Bóg, by nas grzech nie opanował. W grzechu człowiek odrzuca Boże plany na życie, na świat, uważając, że jego są lepsze. A jeśli w sercu rodzą się wątpliwości, co do Bożej miłości, co do tego, że Boży plan jest dobry i właściwy, to człowiek zaczyna iść przez życie własnymi drogami. W końcu komuś w życiu trzeba zaufać. Zapomina jednak, że tylko to, co czyni Bóg, jest bardzo dobre. Każde inne dzieło zawiera w sobie ograniczoność człowieka lub złość szatana.
Grzech oparty na braku zaufania Bogu pochodzi z rozbudzonego przez szatana w ludzkim sercu pragnienia "by być jak Bóg" (zob. Rdz 3,4), by samemu stanowić o własnym życiu, by móc decydować, co dla nas dobre, a co złe. Dlatego też grzech jest przede wszystkim obrazą Boga. Odwraca on nasze serca od Jego miłości i jest jej zranieniem. Grzech jest zatem zranieniem Boga, który nas kocha. Dlatego Dawid napisał: "Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą" (Ps 51,6). Jak widzimy grzech nie dokonuje się tylko na płaszczyźnie prawa, ale przede wszystkim na płaszczyźnie relacji osobowych, jakie mogą istnieć miedzy człowiekiem a Bogiem. W związku z tym, czym jest grzech, widzimy, że prowadzi on do utraty związku z Bogiem. Zamiast być przyjacielem, Bóg staje się dla grzesznika rywalem.
Jednak musimy zrozumieć, że grzech jest przede wszystkim występkiem przeciwko samemu sobie. Przecież bez względu na to, jak będziemy żyli, Bóg zawsze będzie Bogiem. Natomiast od samego początku, od grzechu Adama i Ewy widać, że grzech niszczy człowieka. I jego samego, i tych, pośród których on żyje. Grzech jest więc drogą do złudnego szczęścia. Jest drogą niszczenia, zagubienia i zniewolenia (zob. J 8,34). Tak ukazuje drogę grzechu choćby początek przypowieści o synu marnotrawnym (zob. Łk 15,11-16).
Źródło grzechu tkwi w sercu człowieka (zob. Mk 7,21-22). W tym sercu, które jest między innymi miejscem rodzących się pragnień, pokus i pożądliwości, a "pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech" (Jk 1,15). Dobrze tę całą rzeczywistość grzechu, to, co dzieje się w sercu, gdy grzech dochodzi do głosu, charakteryzują biblijne słowa używane, gdy jest mowa o grzechu, oznaczające bunt, przekroczenie, minięcie się z celem, obrazę czy przestępstwo. Lepiej ją zrozumieć pomagają także używane w Biblii obrazowe pojęcia grzechu, takie jak: iść krętą ścieżką, zbuntować się, cudzołożyć, być głuchym lub ślepym.
Dokąd ten bunt, to minięcie się z celem wyznaczonym nam przez Boga prowadzi? Do budowania innego świata, niż ten, który stworzył Bóg. A jeżeli Bóg stworzył świat bardzo dobry, to jaki będzie świat budowany w inny, niezgodny z wolą Bożą sposób? Dlatego w ostateczności "zapłatą za grzech jest śmierć" (Rz 6,23). Chodzi tu zarówno o śmierć pewnych wartości, takich jak radość życia, wolność, których na dłuższą metę człowiek nie znajdzie na drogach grzechu, jak i o śmierć duchową człowieka. Chodzi więc tu także o śmierć wieczną.
Biblia wymienia wiele takich grzechów, które prowadzą do śmierci. Taką listę grzechów znajdujemy choćby w Pierwszym Liście do Koryntian, gdzie św. Paweł pisze: "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego" (1 Kor 6,9-10). Podobną listę umieszcza on w Liście do Galatów: "Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą" (Ga 5,19-21). Myślę, że wielu z nas nie miałoby problemów z uznaniem, że wyżej wymienione uczynki zasługują na karę. Aby jednak szerzej zrozumieć problem grzechu, zajrzyjmy teraz do Ewangelii św. Łukasza, do znanej nam przypowieści o modlącym się faryzeuszu i celniku (zob. Łk 18,9-14). Jezus jasno mówi, że postawa faryzeusza, który uważał się za sprawiedliwego nie spodobała się Bogu. Czasem o wiele groźniejszymi grzechami od wyżej wymienionych są pycha, obłuda, legalizm. Na kartach Ewangelii Jezus te właśnie grzechy piętnuje najmocniej.
Kiedy stajemy wobec tajemnicy nieprawości, wobec tajemnicy grzechu, niejednokrotnie odczuwamy, że zło nas przerasta. Wtedy trzeba sobie uświadomić, że: "Nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" (Ef 6,12). Jest to naprawdę poważna walka. Szatan nie próbuje nas zwieść, lecz przypuszcza zorganizowany, cierpliwy atak i "jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć" (1 P 5,8).
Jeżeli tak się sprawy mają, jeżeli w rzeczywistość grzechu zaangażowane są tak potężne siły duchowe, to chyba jasną sprawą jest, że do zmiany świata, a nawet do przemiany jednego serca nie wystarczą ludzkie siły, plany i wszelkie działania. Co więc robić? Uciekać przed świadomością grzechu w samousprawiedliwianie się, alkohol czy pracę? To nic nie da. Czy wobec tego mamy się załamać? No bo przecież jeżeli jesteśmy bezsilni, to co nam pozostaje?
Dopiero w tym kontekście, w świetle wyżej wymienionych problemów i postawionych pytań łatwiej zrozumieć znaczenie Ewangelii. To dzięki niej nie musimy uciekać przed przyznaniem się do grzechu, gdy go popełnimy. Nie musimy też załamywać się wobec jego rzeczywistości. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Zniszczyliśmy komuś jego dom. Wielki, wspaniały, bardzo drogi dom. Za wyrządzone szkody musimy zapłacić. Przy naszych zarobkach nie jesteśmy jednak w stanie tego uczynić do końca życia. W tej całej sytuacji dowiadujemy się nagle, że otrzymaliśmy spadek i problem znika. Coś podobnego wydarzyło się na drogach ludzkiego grzechu. Może posłuchajmy św. Pawła, który pisał: "Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci" (Rz 7,24.8,1-2). Jak jasno ukazuje to słowo Boże Bóg posłał Swego Syna, Jezusa Chrystusa, aby Ten przełamał władzę szatana i dał nam nowe życie. On złożył za nas okup (zob. Mt 20,28) i dlatego mógł powiedzieć: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie" (J 11,25). Uwierzyć w Jezusa, w Jego miłość, w znaczenie Jego śmierci i zmartwychwstania, a nie we własną sprawiedliwość pochodzącą z Prawa. Oto fundament naszej wiary.
Może jeszcze jeden cytat, który tę wiarę w Jezusa, w Jego zwycięstwo nad naszym grzechem pomoże nam umocnić. Pochodzi on z Listu do Rzymian i brzmi tak: "On to (Jezus) został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia" (Rz 4,25). Jezus umarł nie tyle przez nasze grzechy, ile za nasze grzechy i to w Jego Krwi, tej krwi, "która przemawia mocniej niż [krew] Abla" (Hbr 12,24) jest nasza nadzieja.
Grzech jest czymś, co rzuca cień na radość ludzkiego życia. Aby pozbyć się cienia, trzeba dać się ogarnąć światłu, które świeci ze wszystkich stron. Takim światłem jest dla człowieka Jezus Chrystus (zob. J 8,12). Dlatego trzeba przyjąć Go do swego życia, bo przecież On przychodzi nie jako Ten, który nagradza, lecz jako Ten, który zbawia, który przynosi wyzwolenie i nowe życie tym, którzy pragną do Niego należeć. Tak więc wobec smutnej, wręcz tragicznej rzeczywistości grzechu, a także wspaniałej rzeczywistości ukazanej nam przez Ewangelię, która jest Dobrą Nowiną o zbawieniu, możemy śmiało powiedzieć: "Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!" (Rz 7,25), bo "(...) dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia" (Rz 8,1).
| |