|
Archiwum konferencji
ZBAWIENIE
Kiedyś miałem możność zadać ludziom pytanie: "Dlaczego wierzysz?". Wielu odpowiadało, że dlatego, że tak zostali wychowani. Nie wyobrażają sobie, że można żyć inaczej. Jednak przy dalszych pytaniach okazywało się, jak wiara tych osób jest płytka, powierzchowna, a nawet pod wieloma względami błędna. Daleka od tego, co Bóg objawił, a Kościół tak naprawdę do wierzenia podaje. Ci ludzie wiarę traktowali na zasadzie przyzwyczajenia, a prawdy z nią związane przyjmowali zupełnie bezmyślnie. Ich wiara miała więcej wspólnego z magią, niż chrześcijaństwem. Inni odpowiadali, iż wierzą dlatego, że chcą osiągnąć zbawienie. Oni lepiej rozumieli, dlaczego warto i trzeba żyć tym wszystkim, co z wiarą się łączy. I tak powinien odpowiadać każdy, gdyż to właśnie zbawienie dusz jest celem naszej wiary (zob. 1 P 1,9).
Zbawienie. Jest to coś tak wielkiego i wspaniałego, że trudno mówić o tym, czego "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało" (1 Kor 2,9), ani język człowieka nie zdoła wypowiedzieć. Dlaczego więc chcę o tym mówić? Gdyż o tym wszystkim można się dowiedzieć. Jednak nie tyle przez moje słowa, ile dzięki Bogu, który to wszystko, co łączy się ze zbawieniem, objawia przez Swego Ducha (zob. 1 Kor 2,10). To da się poznać. Przez życie w Duchu Świętym Bóg już teraz pozwala nam zakosztować zbawienia, czyniąc je czymś konkretnym. Ponieważ jednak wielkość łaski zbawienia, wspaniałość nowego życia może tak naprawdę objawić tylko Duch Święty, więc ja na tym poprzestanę. Nie będę kreślił żadnych obrazów, bo moje słowa i tak będą za małe. W każdym bądź razie, jeśli jest jakieś szczęście, które możemy sobie wyobrazić, to zbawienie przewyższa to wszystko o niebo.
Tak czasami się zastanawiam, jaki bez prawdy o zbawieniu byłby sens życia? Po co ten cały trud? Ale przecież my możemy być zbawieni. Możemy dojść do nowego życia. W związku z tym zaraz chyba rodzi się pytanie, które Chrystusowi zadawano wiele razy: "Co mamy czynić, by osiągnąć życie wieczne?" (zob. Łk 10,25). Jest to ważne pytanie, bo jeśli słucha się nauki Chrystusa, to czasem na Jego jasne, nie pozostawiające żadnej wątpliwości słowa można zareagować tak, jak uczynili to pewnego razu Apostołowie: "Któż więc może się zbawić?" (Mt 19,25). I zaraz znajdujemy słowa Jezusa, które są pierwszą i podstawową odpowiedzią na nasze pytanie. Myślę, że Syn Boży i do nas chce skierować te słowa: "U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe" (w. 26). Po ludzku, choćbyśmy nie wiem jak się starali, jest to niemożliwe, bo przecież "nikt (...) siebie samego nie może wykupić, ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu- jego życie jest zbyt kosztowne i nie zdarzy się to nigdy- by móc żyć na wieki i nie doznać zagłady" (Ps 49,8-10). Ale na szczęście Bóg jest z nami. Do nas przychodzi Bóg wszechmogący. Przychodzi Ten, który pokonał śmierć, który jest zmartwychwstaniem i życiem (zob. J 11,25).
Jeżeli chcemy osiągnąć zbawienie, jeżeli nie chcemy zmarnować swego życia, musimy się trzymać Boga, bo to przecież "od Pana pochodzi zbawienie" (Ps 3,9). Zbawienie pochodzi od Boga, który jest Miłością. I to jest prawda, o której czytamy praktycznie wszędzie w Biblii. Tam, gdzie jest mowa o zbawieniu, jest także mowa o Bogu, o Jego łasce i uprzedzającej miłości, która ma moc zgładzić grzechy całego świata. Tego świata i tego człowieka, który potrafi się w tej miłości zanurzyć. Dlatego też te dwa słowa: Bóg i zbawienie w jakiś szczególny sposób się łączą. Mój Bóg i mój Zbawiciel. Nic więc dziwnego, że prorok Izajasz wołał: "Oto Bóg jest zbawieniem moim! Będę miał ufność i nie ulęknę się, bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan. On stał się dla mnie zbawieniem!" (Iz 12,2). Tak więc zbawienie jest w Bogu i tylko On może nam je dać.
Bóg nie tylko pragnie dać nam zbawienie. On nam je daje. Daje przez Jezusa Chrystusa, bo Bóg tak "umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony" (J 3,16-17). A Jezus posłuszny woli Ojca "przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło" (Łk 19,10). Jezus wciąż szuka. Wciąż niesie ratunek. Czyż mogą być dla nas jakieś piękniejsze słowa.
Ktoś kiedyś zapytał mnie: "Dlaczego ty jesteś chrześcijaninem?". Zastanowiłem się chwilkę i już wiedziałem. Odpowiedziałem: "Bo jestem grzesznikiem i potrzebuję Zbawiciela". Znalazłem Go w Jezusie i chyba do końca życia takiej odpowiedzi będę udzielał. To właśnie w Jezusie, w Jego dziele, w Jego miłości, w której nie cofnął się przed niczym, gdyż do końca nas umiłował, spełniła się przepowiednia proroka Izajasza: "Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? (...) Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści oswojony z cierpieniem (...) obarczył się naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, (...) był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. (...) On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami" (Iz 53,1-12).
W świetle tych słów myślę, że nasz udział w zbawieniu rozpoczyna się od uwierzenia w to, że Boża miłość jest większa, niż nasze grzechy, przyjęcia jej i życia jej mocą. Dopiero to daje radość i wolność życia według wiary. "Muszę" zmienia się na "chcę". Chcę czynić dobro, bo jestem zbawiony i chcę w tej łasce trwać, i chcę obecność tej łaski we mnie ukazywać swym życiem. I tak jest, i tak powinno być, a nie odwrotnie. Wielu uważa, że musi czynić dobro, aby osiągnąć zbawienie (zob. Ef 2,9). A nawet jeśli wiem, że coś muszę, to wobec prawdy o zbawieniu czynię to nie ze ślepego obowiązku, lecz ze świadomego pragnienia i w duchu wdzięczności dla mojego Zbawiciela, a także troski o to, by nie utracić tego daru i łaski.
Ten, kto pozna Chrystusa, kto zrozumie, co On dla nas zrobił, niczego więcej pragnąć nie musi. Będzie chciał powiedzieć jak Symeon: "Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie" (Łk 2,29-30). Kiedy Symeon zobaczył Jezusa, nic więcej nie potrzebował. Wiedział, że niczego więcej nie musi i nie może oczekiwać. Jednak zanim to się stanie, pewnie większość z nas czeka jeszcze wytężona praca. Praca nad tym, by przyjąć do serca radość i moc zbawienia. A jeśli to stało się już w sercach niektórych, to takie osoby czeka praca nad tym, by tego skarbu nie stracić. Zawsze musimy pamiętać, że "przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych" (2 Kor 4,7) i dlatego "(...) zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem (...)" (Flp 2,12). Nieraz mówimy: "Tylko obchodź się z tym jak z jajkiem". Jeśli tak troszczymy się o to, co przemija, o ileż bardziej powinniśmy chronić tego, co trwa na wieki.
Chociaż, gdy Jezus umierał na krzyżu, otwarły się bramy zbawienia, chociaż możemy się nim radować, to jednak możemy nie skorzystać z tej szansy, jaką Bóg nam daje, lub to wszystko utracić odchodząc od Jezusa, rezygnując z wiary, jaką nas obdarzył. Dlatego wciąż trzeba zabiegać o żywy kontakt z Jezusem, wciąż pamiętać, że Jego miłość jest niewyczerpana, abyśmy dążąc do ostatecznego zwycięstwa, do pełni zbawienia, która nastanie, gdy powróci Chrystus Pan, "nie ustawali, złamani na duchu" (Hbr 12,3), bo inaczej "jakże (...) unikniemy kary, jeśli nie będziemy się troszczyć o tak wielkie zbawienie?" (Hbr 2,3).
Patrząc na to wszystko, można więc chyba powiedzieć, że zbawienie ma jakby trzy etapy. Pierwszy etap już się dokonał, gdy Jezus umarł na krzyżu wyzwalając nas z niewoli grzechu, śmierci i Szatana. Mają w nim udział wszyscy, którzy przyjmują Jezusa, jako swego Pana i Zbawiciela. Drugi etap dokonuje się w życiu wierzących. Realizuje się w tych, którzy pozwalają Jezusowi żyć w sobie i przez siebie, aby nie utracić łaski zbawienia, by nie zostać wymazanymi z księgi życia (zob. Ap 3,5; 20,12-13). Trzeci etap to pełnia zbawienia w niebie.
Te etapy zbawienia można porównać do epizodu z życia więźnia skazanego na karę śmierci. Nagle została ogłoszona dla wszystkich amnestia. Drzwi więzienia otwierają się. Jeśli skorzysta z tej szansy, uwierzy, że ona została mu dana, może zacząć nowe życie. Ten więzień otrzymuje także zaproszenie, by zamieszkać we wspaniałej posiadłości. Musi tam tylko dotrzeć. Tylko tyle. Musi jedynie przejść właściwą drogę łączącą więzienie z tą posiadłością. Jeśli jednak wybierze inną drogę, może trafić z powrotem do więzienia.
Jak więc troszczyć się o to zbawienie, o ten skarb, który otrzymaliśmy na drzewie krzyża? Co robić, by ten zadatek, którym obdarzył nas Bóg, mógł w nas zaowocować pełnią? Ponieważ zbawienie daje Bóg, trzeba o to prosić. Trzeba się o to modlić. Wołać do Pana, gdyż Bóg obiecuje: "Teraz powstanę i dam zbawienie temu, który go pożąda" (Ps 12,6). Możemy więc prosić o nie Pana, a w duchu miłości bliźniego powinniśmy to również czynić za innych, troszcząc się w swych modlitwach nie tylko o siebie, ale także o zbawienie naszych bliźnich (por. Flp 1,19).
Modlitwa o tę łaskę powinna mieć także miejsce na naszych spotkaniach modlitewnych, wszelkiego rodzaju, gdzie wspólnie możemy wołać: "Okaż nam, Panie, swoją łaskawość i daj nam swoje zbawienie!" (Ps 85,8). Ci ludzie nie myśleli tylko o sobie. Wstawiali się za swymi braćmi w wierze. A my, wołając o ten dar, jakim jest zbawienie, pozwólmy, by to Bóg w nas działał, by to On kształtował nasze życie. Życie prywatne, wspólnotowe, społeczne. Czyńmy tak, jak uczy nas tego Psalm 80: "O Boże, odnów nas i okaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia" (Ps 80,4). A aby Bóg mógł to czynić, trzeba najpierw chcieć pełnić Jego wolę, to, co On nam nakazuje, a nie dać się zwieść różnym marnościom tego świata, niesprawiedliwości, czy kłamstwu (por. Ps 24,3-5), które to rzeczy mogą w naszych sercach zagłuszać ziarno zbawienia, lub nawet je stamtąd usunąć. Aby tak żyć i postępować trzeba z kolei umieć słuchać słowa Bożego i w nim pokładać nadzieję, nawet w chwilach trudności, wątpliwości (por. Ps 119,81). To słowo, które uczy nas o Bogu, jest nam potrzebne, bo jeśli nasza dusza ustaje, dążąc ku zbawieniu, to przecież pamiętajmy, że "zasobem sił zbawczych- mądrość i wiedza" (Iz 33,6). Jednak nie ta wiedza, którą daje świat, lecz ta, którą objawia Bóg.
O tej sile, która płynie ze słowa Bożego, możemy także przeczytać w Liście do Rzymian. Św. Paweł pisał tam, że on nie wstydzi się Ewangelii, "jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego" (Rz 1,16). Dlatego też i św. Jakub prosił, aby przyjąć "w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze" (Jk 1,21). Oczywiście trzeba pamiętać, że podstawą działania słowa Bożego jest wiara. Żywa wiara noszona w swym sercu i odważna wiara dająca świadectwo wobec innych, gdyż tylko taka wiara prowadzi do usprawiedliwienia i daje zbawienie (por. Rz 10,9-10). Jest ona niezbędna na drogach życia wiecznego, gdyż to właśnie przez wiarę jesteśmy "strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym" (1 P 1,5).
Tą mocą naszego zbawienia, za którą powinniśmy się chronić jak za murem obronnym, jest przede wszystkim sam Bóg (zob. 2 Sm 22,3; Ps 18,3; Iz 12,2). Tej mocy możemy doświadczać kierując się w życiu mądrością Bożą (zob. Prz 8,22; Mdr 7,25), opierając się na słowie Bożym (zob. Łk 4,32; 1 Kor 1,18). Pamiętajmy więc o tym, "aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas" (2 Kor 4,7). Tylko wtedy wytrwamy na drogach zbawienia.
Do zachowania w swym sercu łaski zbawienia prowadzi także wierność Bogu. Szczególnie wierność okazywana w przeciwnościach. W trudnych chwilach, jakie nie oszczędzają tych, którzy autentycznie chcą żyć wiarą. Przecież słowo Boże jasno stawia sprawę: "(...) przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego" (Dz 14,22). Dlatego Jezus jasno stwierdził, zostawiając te słowa nam wszystkim na umocnienie, że "kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony" (Mk 13,13).
Jeszcze jedna uwaga. Światu nie podobają się radykalni chrześcijanie. Jeśli jednak wiemy, czym jest zbawienie, to wytrwamy przy Bogu. To będziemy chcieli zachować swą tożsamość płynącą z wiary. Ufajmy więc mocy krzyża, bo ci, którzy tę ufność zachowają, z weselem będą czerpać wodę ze zdrojów zbawienia (por. Iz 12,3). Z tych zdrojów, które nieustannie płyną od Chrystusa. Od tego Chrystusa, który wciąż prosi i woła: "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie- niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza" (J 7,37-38). Ta żywa woda niosąca życie płynie od chwili śmierci Jezusa. Każdy, kto chce, może jej zaczerpnąć. Te strumienie są niewyczerpane i w związku z tym i my pamiętajmy, że Jezus "zbawić na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby wstawiać się za nimi" (Hbr 7,25). Nie ma takiej chwili, w której Jezus by o nas zapomniał, w której nasz los byłby Mu obojętny. Nie ma takiego grzechu, z którego nie mógłby nas wybawić. Trzeba więc zawsze ufać mocy Jego miłości, umieć się do niej uciekać i w niej zanurzać, by znaleźć przebaczenie, którego miłosierny Bóg nie skąpi dzięki Temu, który za nami nieustannie oręduje. Przez Jezusa możemy zostać całkowicie zbawieni.
Ktoś mógłby powiedzieć: "Nic nowego". Oczywiście- drogi Boże, choć wymagające, są proste i jasno określone. A kiedy zna się cel i środki do niego prowadzące, kiedy się wie, że nie jest się samym, wszystko staje się proste. Proste, choć trudności nie znikają, a nawet z ludzkiego punktu widzenia jest ich nieraz więcej. Jednak wtedy, mimo wszystko, chce się kroczyć drogą wskazaną przez Jezusa. Wtedy, gdy pamięta się o celu, chce się walczyć z grzechem, iść "pod prąd". Wtedy nie dziwi i to, że tylu chrześcijan potrafi nawet życie oddać, byle tylko nie dać się odłączyć od Chrystusa, od wiary w Niego i nie stracić zbawienia.
| |